Miesięczne archiwum: Listopad 2014

Dziki Zachód na Wschodzie

Quentin Tarantino nigdy nie krył się z faktem, że olbrzymią inspirację do swoich filmów czerpie z gatunki spaghetti westernów. Okazuje się, że Sergio Leone i spółka, fascynują również japońskiego reżysera, Takashi Miike. I Tarantino i Mikke w pewnym momencie swojej kariery postanowili garściami zaczerpnąć z tego samego filmu. A tym filmem jest … Django Sergio Corbucci’ego, z 1966 roku. Mikke był pierwszy, ale nie zapomniał o swoim amerykańskim koledze. Obsadził go w małej roli, w zamian Tarantino wychwalał Miike w zachodnich mediach. Panowie spijali sobie z dziobków i tak oto powstał pierwszy western na wschodzie – Sukiyaki Western Django.

Continue reading Dziki Zachód na Wschodzie

Chłopak i jego pies

Kogo najlepiej zabrać ze sobą w długą i niebezpieczną podróż po post apokaliptycznych pustkowiach? Jeśli wierzyć filmom jedyną i prawidłową odpowiedzią na to pytanie jest: pies.  To właśnie to czworonogie stworzenie będzie najwierniejszym, najbardziej zaufanym, przydatnym, oddanym, ślepo zapatrzonym w swojego pana towarzyszem. Nie przypadkowo mówi się, że psy są najlepszymi przyjaciółmi człowieka. I jeśli wciąż wierzyć filmom, wszystko będzie dobrze tak długo jak na drodze chłopcu towarzyszyć będzie jego psina. Biada im jednak jeśli spotkają kobietę. (Chyba, że będą pamiętać o najważniejszej zasadzie – Homies over hoes)

Continue reading Chłopak i jego pies

Hakuna matata, jak cudownie to brzmi!

Oglądając niedawno szczery trailer do Króla Lwa po prostu popłakałam się ze śmiechu (i nostalgii). Filmik nie tylko przypomniał mi o tym fantastycznym filmie (który był pierwszym obejrzanym przeze mnie w kinie!), ale przede wszystko o jego soundtracku! Kurdę, te piosenki z Króla Lwa są tak piękne, że to nie do opisania. Kochałam (kocham) je tak bardzo, że oczywiście musiałam mieć kasetę odtwarzaną w kółko i w kółko. Słuchaliśmy jej (ja i Kuba) tyle razy, że nawet stała się podkładem muzycznym do naszej autorskiej zabawy. Zaczynała się tak, że na dywanie, z klocków domina, układaliśmy labirynt, do którego wchodziło czterech rycerzy (granych przez miedziane miniaturowe figurki). Każdy z nich reprezentował chyba inny kraj. W każdym razie, zależnie od piosenki, która leciała, oni walczyli z pasującym do klimatu przeciwnikiem. Oczywiście, wielki finał toczył się przy dźwiękach piosenki Eltona Johna :)

Jako, że często wracam do piosenek z Króla Lwa oto one. Może jeszcze komuś, oprócz mnie, zakręci się łezka w oku:

Continue reading Hakuna matata, jak cudownie to brzmi!

O kampie i kiczu.

Z kampem i kiczem jest tak, że ciężko stworzyć sztywną definicję jednego i drugiego, bo obie stylistyki są bardzo do siebie zbliżone i mocno z siebie czerpią, ale jednocześnie – nie są sobie równoznaczne. Kamp pojawił się w latach 60tych,  jako queerowy styl bycia (przesadzony, ostentacyjny, zniewieściały), z czasem wkroczył na salony popkultury jako zabawa konwencją, ironia i absurd. Śmiejąc się sam z siebie odebrał hejterom ich największą broń. W pewnym sensie uratował też kicz. Wyjął z niego co najgorsze i zrobił z tego swoją potęgę. Gdzie więc leży granica między kiczem a kampem? I czemu, jak ostatnio doszłam do wniosku, lubię ten drugi? O tym niżej:

Continue reading O kampie i kiczu.

Spartakusowy Panteon Bogów Areny

Rzymscy herosi. Bogowie i boginie. Serial Spartakus otaczam wręcz czcią i kultem. Dlatego też, zainspirowana sugestią koleżanki z filmwebowego forum (pozdrawiam emo_kelnerkę  ;-) ), postanowiłam stworzyć spartakusowy Panteon Bogów Areny. Jedziemy!

Batiatus (Jowisz)

Image and video hosting by TinyPic


Kwintus Lentulus Batiatus to jedna z najważniejszych postaci serialu. Dla swoich gladiatorów jest panem Niebios i Ziemi. Twardą ręką rządzi podopiecznymi a na salonach, wśród arystokracji, nie daje sobie w kaszę dmuchać.  Od początku jawi się jako ten, który nie cofnie się przed niczym, by być na szczycie. Podąża po trupach do celu. Przebiegły, knujący. Pełen pasji i charyzmy. Próbuje żyć ponad stan. Spokojnie może zasiadać na tronie najważniejszego boga spartakusowego panteonu. Bez Batiatusa nie było by Spartakusa.

Continue reading Spartakusowy Panteon Bogów Areny

Film na dziś: [Rec] 2007

Pablo, graba lo todo, por tu puta madre!

W 2007 roku Hiszpanie udowodnili, że jak oderwać ich na trochę od piłki nożnej to potrafią nagrać świetny film. Do kin wszedł, pod treściwym tytułem, Rec, w którym zaproponowali własne spojrzenie na gatunek horroru. Co prawda nagranie z ręki, to nie nowość, jednak sposób gry i drobne niuanse scenariuszowe wyróżniają Rec spośród podobnych mu filmów.

Kiedy dwoje dziennikarzy lokalnej telewizji zaczyna kręcić dokument o nocnym życiu strażaków w Barcelonie, nic nie zapowiada katastrofy. Nudna noc dłuży się Ángeli i jej kamerzyście Pablo, do czasu odebrania zgłoszenia. Starsza kobieta zatrzasnęła się w swoim mieszkaniu i nie daje znaku życia. Zaniepokojeni sąsiedzi wzywając więc pomoc. Strażacy i dziennikarze udają się na miejsce, a tam …

Rec to film krótki, ale treściwy. To thriller/horror, w którym napięcie narasta stopniowo, aż do samego końca. To film, gdzie bohaterowie próbują nie zachowywać się irracjonalnie, a nawet jeśli to robią to idzie im wybaczyć. To w końcu film, który ubiera nas w buty bohaterów, tak, że doskonale czujemy ich strach (i często go podzielamy). W końcu, to film, który mimo powielenia kilku schematów gatunku jest oryginalnym i świeżym spojrzeniem na tematykę zombie oraz survivalu w klaustrofobicznym otoczeniu. Rec to film, który zdecydowanie polecam!

Wszystkie drogi prowadzą na Bernabéu

Jak spełniają się marzenia? Otóż właśnie tak spełniają się marzenia :) Piłką nożną zaczęłam interesować się w 1998 roku, fanką Realu Madryt zostałam w 2002. Wiele osób nie rozumiało, jak można być kibicem klubu z zagranicy, ale mnie to nie interesowało. Wiedziałam, że kiedyś w końcu dotrę na Santiago Bernabéu i zobaczę swoich ulubieńców z wysokości trybun. Czekałam, aż wrócą na szczyt; aż będą dziesięciokrotnymi klubowymi mistrzami Europy a w składzie będą mieć Terminatora naszych czasów – Cristiano Ronaldo. I oto stało się. 25 października 2014 roku usiadłam na trybunach Santiago Bernabéu, by podziwiać swój ulubiony klub w bezpośrednim starciu z największym rywalem – FC Barceloną.

Ale zanim mecz :)

Continue reading Wszystkie drogi prowadzą na Bernabéu