A co, jeśli David Icke miał rację?

Dzisiaj trochę o innym spektrum moich zainteresowań, czyli o teoriach spiskowych. Zanim jednak przejdę do Davida Icke’a i pytania, które zadałam w tytule, kilka zdań o samych teoriach spiskowych. A właściwie o tym, czego mnie nauczyły.

Z teoriami spiskowymi to jest trudna sprawa. Przez jednych są wyśmiewane, inni dla odmiany łykają je jak pelikany. Mnie nauczyły trzeciego podejścia – bycia za a nawet przeciw. Tzn. Czasami można odnieść wrażenie, że każdy człowiek musi mieć i ma opinię na każdy temat. Zna się na nim czy nie, ma w jego zakresie wystarczającą wiedzę czy dopiero o owym usłyszał … to wszystko nie ważne. Opinię trzeba mieć, i tyle!

Jak to mówi Kuba: z tym, że niekoniecznie …

Craig Ferguson powiedział kiedyś, że cechą wielkiego umysłu jest umiejętność posiadania dwóch skrajnych opinii na ten sam temat. I ja się z nim zgadzam. Jakim sposobem coś takiego może zaistnieć? Najzwyczajniej w świecie – nie mam wystarczającej wiedzy, by czemuś zaprzeczyć lub to potwierdzić. „Wydaje mi się” to żaden argument. A już szczególnie nie można czegoś odrzucać lub bezkrytycznie przyjmować, jeśli samemu się tego nie sprawdziło. Nawet jeśli mamy jakieś zdanie na pewien temat, to jeszcze nie znaczy, że mamy rację :)

Najlepszym, wg mnie, rozwiązaniem jest neutralność. Można ją rozumieć jako jednoczesne zgodzenie się i nie zgodzenie się na coś, uznanie czegoś i jednoczesne odrzucenie. Umiejętność spojrzenia na każdy temat ze wszystkich możliwych perspektyw. Ale przede wszystkim powinniśmy, w kontakcie z nowymi informacjami, pozwolić sobie na zastanowienie. Nie musimy określać się od razu: tak czy nie.

Pamiętam, że dokładnie tak zrobiłam w przypadku teorii spiskowych na temat zamachów na WTC w 2011. Odrzuciłam je z miejsca twierdząc, że nikt o zdrowych zmysłach nie zdecydowałby się mieć na rękach krew ok 3000 niewinnych ludzi dla zwykłej kasy! Oł, jak bardzo naiwna byłam :-? I choć dziś uważam, że atak na WTC był wewnętrzną robotą Stanów Zjednoczonych, teorii o illuminackim rytuale krwi wciąż mówię, za Kubą Sienkiewiczem z Elektrycznych Gitar: poczekam, popatrzę, zrozumiem więcej. I wtedy wreszcie sam(a), też włączę się do akcji (albo i nie)

Takie podejście zaowocowało tym oto wpisem. Przechodząc więc do sedna. David Icke, jeśli ktoś nie wie, to brytyjski autor i mówca, były piłkarz, dziennikarz i prezenter sportowy. W latach 90tych w Wielkiej Brytanii, a z czasem w Europie i na całym świecie zasłynął z głoszenia teorii spiskowych dotyczących elit tego świata. Otóż, wg Icke’a rządzący tego świata to potomkowie starożytnej rasy Anunnaków, która przybyła na Ziemię z planety Nibiru. Z czasem stworzyli sobie nas – ludzi, byśmy byli ich niewolnikami. By sprawować nad nami pieczę, a Ziemi zostało 13 rodzin, których potomkowie to dziś najważniejsi ludzie na świecie, tacy jak królowa Elżbieta, David Rockefeller czy Rothschildowie, (Beneditct Cumberbatch, patrz foto :) ). Zasiadają oni w Zakonie Illuminatów, który jest tylko o szczebel wyżej od Masonów, którzy to trzymają w garści wszystkie światowe organizacje, media, mniej i bardziej znaczących polityków itd.

a9mg2ek_700b

Oczywiście Icke został wyśmiany i wręcz niemiłosiernie zniszczony przez media, kiedy zaczął opowiadać tego typu rzeczy. Oczywiście więc – bo tak w telewizji powiedzieli – wyśmiewali go zwykli ludzie. Wszystko zmieniło się po 2001 roku. Dwa lata wcześniej Icke wydał książkę The Biggest Secret: The Book That Will Change the World, w której zapowiedział, że „niedługo zdarzy się coś tak dużego, tak nieprawdopodobnego, co zmieni świat na zawsze.” Dwa lata później – wiadomo. Razem z pojawiającymi się, całkiem rzeczowymi teoriami podważającymi oficjalną wersję wydarzeń 9/11, wiele osób przypomniało sobie o Icke’u, o jego słowach i przestrogach. On sam, wrócił jak feniks z popiołów i dziś jest jednym z najważniejszych guru wszystkich teoretyków spiskowych (choć już pojawiają się głosy, że jest kontrolowaną opozycją i samemu zdarza mu się zamieniać w gada.)

Oczywiście wierzenie w teorie spiskowe na swoje poziomy. Jak pisałam wyżej, jestem gotowa uznać (ba, ja już temu przyklasnęłam na tak) za prawdziwe twierdzenie, że jesteśmy odgórnie kontrolowani przez wąską grupke ludzi, która robi z nami co chce, a świat to jeden wielki teatr. To wciąż nie uznaję (ale i nie neguję) faktu, że królowa Elżbieta jest wielkim gadem, który zjada małe dzieci, a wszyscy najważniejsi ludzie na świecie oddają się orgiom, których nie pokazałby nawet DeKnight w Spartakusie, w czasie corocznego Bohemian Grove.

Okazuje się jednak, że teoria o reptalianach może nie być taka głupia, jak się początkowo wydaje. I że odrzucenie jej ze śmiechem świadczy o ignorancji odrzucającego. Więc, co jeśli David Icke miał rację? A jego słowa trzeba odbierać jak Biblię – nie dosłownie.

Wystarczy poczytać, a okaże się, że mamy w mózgu coś takiego jak podwzgórze. Co na jego temat mówi wikipedia?  W ezoteryce podwzgórze nosi nazwę gadziego mózgu (eng. replitian brain). Jest to najstarsza cześć naszego mózgu, którą dzielimy razem z gadami i dinozaurami. Odpowiada za najbardziej prymitywne i prelogiczne odruchy, jakich doświadczamy. Podświadoma. Działająca najaktywniej w momentach zagrożenia i stresu, kiedy to kompletnie odcina nam dostęp do kory mózgowej odpowiedzialnej za myślenie zastępując je szybkim reagowaniem. (Ponad gadzim mózgiem jest mózg ssaka, odpowiedzialny za instynkty, emocje, uczenie się [ego], a najwyżej znajduje się mózg naczelnych – neo cortex, czyli super ego – wyobraźnia, inteligencja, myślenie abstrakcyjne.)

images_0
Neo(cortex), anyone?

Tłumacząc na polski, gadzi mózg, to ta cześć naszego ciała, która przypomina nam, że jesteśmy zwierzętami. Że nasze życie powinno ograniczać się do poszukiwania jedzenia, wysypiania się i płodzenia dzieci. To ta cześć naszego mózgu, dla której coś takiego jak sztuka, piękno, muzyka, poezja, wszystkie emocje wyższe, to strata czasu. W psychologii gadzi mózg, to nic innego jak id. Znowu posiłkując się wszechwiedzącą wikipedią: Zasada przyjemności to zasada, którą kieruje się nieświadoma część osobowości – id. Gdy dochodzi do stanów napięcia i wzrasta poziom stymulacji, id usiłuje przywrócić organizmowi niski poziom energii – uniknąć przykrości i uzyskać przyjemność. Procesy, przy pomocy których id redukuje napięcie, to czynność odruchowa i proces pierwotny.

Nie trzeba bawić się w teorie spiskowe, żeby móc stwierdzić, że obecnie głupota postępuje. Coraz debilniejsze programy, filmy, muzyka, celebryci, politycy. Wszystko, co jest nam wciskane w mediach. Kiedyś artysta musiał mieć prawdziwy talent, by stać się sławnym. Później wystarczyła sama uroda. Teraz – wystarczy pokazać się na golasa. Promowani są ludzie głupi, których największym osiągnięciem jest zrobienie sobie sztucznych piersi albo sztucznego tyłka. Za akt odwagi uznawany jest hasztag przeciwko terroryzmowi (który obecnie zostaje zrównoważony z islamem, ale Koreańczycy z Północy są następni), ale nie prawdziwe działanie. Jesteśmy dzieleni na podkategorie podkategorii i uczeni się wzajemnie nienawidzić. To trochę tak, jakby media: polityczne, rozrywkowe, w telewizji, w internecie; pod każdym możliwym rozumieniu tego słowa, celowały w nasz gadzi mózg. Prowokowały go do działania, a tym samym (skoro gadzi mózg jest najstarszą anatomicznie częścią naszego mózgu), prowadziły do deewolucji.

Bo jak inaczej nazwać targetowanie najbardziej prymitywnego z naszych mózgów? Zamiast zająć się stymulacją tych dwóch, trochę bardziej rozwiniętych. I interesujących.

Maybe, just maybe, David Icke mówiąc o reptalianach rządzących światem miał na myśli nasze gadzie mózgi? Może mówiąc o jaszczurach, które tworzą Nowy Porządek Świata chodziło mu o to, że jeśli pozwolimy tej części naszego mózgu tak swobodnie działać zatracimy te bardziej rozwinięte części i wrócimy do życia w jaskiniach? A co jeśli to nie królowa Elżbiera zamienia się w gada, tylko my,  jako społeczeństwo pozwalamy obdzierać się z wyższych odruchów na rzecz tych prymitywnych ergo – to my zamieniamy się w gada?

Nie musisz mi wierzyć, nie musisz się ze mną zgadzać. To nie znaczy, że możesz mnie zbluzgać :) Ale rzucam wyzwanie Tobie czytelniku. Poobserwuj co się dzieje. Poczytaj o ludzkim mózgu. O tym, jak można na niego wpływać. O manipulacji i propagandzie. Popatrz, co się dzieje w mediach. W telewizji i w Internecie. Popatrz na ludzi wokół Ciebie. I na ludzi, jako całość. Zastanów się dokąd zmierzamy? I czy nie jesteśmy czasem przygotowywani na coś naprawdę strasznego?

Linki:

  1. Transponder
  2. Gadzi mózg
  3. The Reptilian section, The Limbic section, The Neo-cortex section
  4. Naukowy dowód, że David Icke miał rację? [yt]

6 przemyśleń nt. „A co, jeśli David Icke miał rację?

  1. Świetnie ujęłąś temat! Szczególnie przedostatni akapit do mnie przemawia. Moje zdanie już znasz :D Nie da się nie zauważyć jak płaskie, jałowe i kolorowe są „wartości” promowane przez media, więc ma to sens. Ogłupianie, otępianie i faszerowanie chemią to jak zastrzyk leku uspokajającego aplikowany owieczkom przed pójściem wiadomo gdzie.
    Jedyne co możemy zrobić to praca nad sobą. I ja się bardzo staram, choć nie zawsze wychodzi. Polecam każdemu kto chce być odrobinę niezależny i niebombardowany ogłupiającym przekazem :)
    BTW, mieszkam aktualnie w stolicy, mówiłam Ci na którym piętrze. I zauważyłam, że mimo iż mieszkanie jest spox, to strasznie źle mi się tu śpi. Nocowała niedawno koleżanka i rano mówi „dżizas, jakie ja miałam straszne sny!” tak sobie myslę, czy to nie fakt, że energia się ulatnia z tych wszystkich pięter pode mną, jak sądzisz?

    1. Hmm, ja całe życie na parterze, to ciężko coś powiedzieć. Coś na rzeczy musi być, skoro nie tylko Tobie źle tam się śpi. Jedną rzeczą może być promieniowanie żył wodnych. Dobrze by było jakby po mieszkaniu polatał kot. One kładą się tam, gdzie promieniują te żyły, ściągając promieniowanie na siebie. Jeśli potwierdziłby obecność żył to sprawę rozładowują kasztany. W ogóle dobrze jest trzymać kasztany koło łóżka, laptopa itd. Podobnie jak koty, biorą promieniowanie na siebie. Może warto spróbować, zobaczyć czy coś to da. A inna sprawa, to już sprawdzenie, co te sny mówią. Może w nich będzie jakaś odpowiedź.

  2. Dzięki za rady, nie wiedziałam o nich! (tylko skąd ja teraz te kasztany wytrzasnę :D) Co do kota jestem na etapie przekonywania współlokatorów.
    Dziś śniły mi się dantejskie sceny rodem z najgorszego koszmaru, byłam na wsi u rodziny, nagle cała wieś zaczęła płonąć, nie mogłam znaleźć nikogo, a wokół tylko słupy ognia
    wczoraj za to sniło mi się, że biorę udział w katastrofie lotniczej
    i tak jest noc w noc, chyba jeszcze ani razu tu nic dobrego mi się nie przyśniło, więc coś musi być na rzeczy, nigdy nie miewałam takich miesięcznych sesji złych snów. Ale czy żyła wodna promieniowałaby przez 15 pięter?

    1. O kasztany teraz będzie trudno, to prawda :) ale podobno siemię lniane i łupinki orzechów włoskich działają podobnie. Poczytałam, i okazuje się, że może promieniować tak wysoko. Po prostu promieniowanie narusza strukturę wszystkiego po drodze i co spotka – rozstraja. Te rozstrojone rzeczy rozstrajają następne i tak taśmowo promieniowanie może dotrzeć bardzo wysoko. Dziadostwo ;/
      Tą katastrofą lotniczą to mnie zaskoczyłaś, bo dziś była kolejna. WTF?!

    2. Dowiedziałam się o tym po fakcie, kilka dni. Myślę, że to raczej nie miało związku (raczej) ale ten sen był tak kurewsko realistyczny, że obudziłam się dziękując sile wyższej, że był snem. To trwało kilkanaście sekund, kilkanaście sekund spadania.

      A co z tym siemieniem lnianym robić?

      1. W torebkę papierową ziarna i pod łóżko. Wymieniać co jakiś czas.

        Ja, jakiś czas temu miałam sen, że wojna się zaczynała i do ludzi strzelano a ja chowałam się pod jakimś mostem. Też obudziłam się z dużą radością, że to TYLKO sen.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>