Miesięczne archiwum: Luty 2015

Better call Saul: 1×01-1×04

Wreszcie udało mi się znaleźć chwilę czasu na nadgonienie Better Call Saul. Serial to, oczywiście, spin off Breaking Bad, opierający się na postaci prawnika, Saula Goodmana (Bob Odenkirk). Wracamy więc do Albuquerque, do starych-nowych miejsc i starych-nowych postaci.  Za sterami znowu Vince Gilligan. Czyli – będzie dobrze :)

Image and video hosting by TinyPic

Będzie dobrze i jest dobrze. Już od początku zostajemy w klimatach BB, kiedy to zaczynamy w słodko-gorzkim wydaniu saulowego (jak się okazuje) życia po Walterze White’cie. Saul, tak jak jego były klient, teraz pod czapeczką z daszkiem i wąsikami udaje kogoś innego, pracuje zmywając podłogi i ogląda się za siebie na każdym kroku. W ciemni własnego domu wraca wspomnieniami do szalonych prawniczych dni i tego nieszczęsnego wideo, które wprowadziło do jego życia panów Białego (Bryan Cranston) i Różowego (Aaron Paul) :)

Kiedy Saul odpalił to wideo zastanawiałam się, czy żałuje? A on zaczął wspominać. Znając historię po-wideową, razem z pierwszym odcinkiem Uno (pilot) zaczynamy poznawać czas przed-wideowe, czyli jak Saul Goodman stał się Saulem Goodmanem.

Continue reading Better call Saul: 1×01-1×04

Film na dziś: Vampires Suck, 2010

Może jest coś ze mną nie tak, ale mnie ten film ubawił :)

Wiadomo, że i tak wybitnie hejtowany Zmierzch był łatwym celem, więc powstanie jego parodii było kwestią czasu. Co udało się twórcom Vampires suck, to nabijanie się z pierwowzoru, ale jednoczesne pozostanie w podobnym klimacie całości. Jenn Proske lepiej zagrała Kristen Stewart grającą Bellę niż Kristen Stewart zagrała Bellę. Z Edwarda (Matt Lanter) i Jacoba (Chris Riggi) naśmiewano się już w klasyczny sposób, bez postarania się o zaskoczenie widza, chociaż muszę oddać, że Jacob wybitnie mnie śmieszył z tym ciągłym zdejmowaniem koszuli albo zamianą w cziłałę.

Durny ten film, bo durny. Są dużo lepsze komedie z gatunku parodia (są też i dużo gorsze). Ale jak się komuś nudzi to może wypróbować.

Luty na moim ekranie

Właśnie tak patrzę, że od 1 lutego, do dziś, obejrzałam tylko 6 filmów. To mało, jak na mnie. Ale to wszystko temu, że utonęłam w kolejnym serialu (Inspiring Generation), który oglądam weekendami. I pewnie po jego zakończeniu stworzę długi tekst (będzie długo, bo i serial długi i bohaterów jak w książce telefonicznej :D ). Poza tym planuję rozkminki dwóch filmów, ale zbieram się do nich jak pies do jeża.

A przechodząc do sedna sprawy, co tam zagościło na moim ekranie w lutym:

Continue reading Luty na moim ekranie

Film na dziś: Duchy ze szkolnej ławki (Promoción fantasma) 2012

Modesto (Raúl Arévalo) jest nauczycielem, który widzi duchy. Ta umiejętność sprawiła, że nie tylko wydał fortuny na psychologów, ale także tracił pracę w każdej kolejnej szkole, w której się zatrudniał. W końcu trafia do Monforte, gdzie zaczyna pracować z piątką uczniów, którzy zamieniają szkołę w istne piekło. Modesto musi pomóc im zaliczyć egzaminy końcowe, by mogli wreszcie opuścić szkołę. To nie będzie jednak proste, gdyż owi uczniowie nie żyją od dwudziestu lat. (opis bezczelnie skopiowany w filmwebu, bo sama tam go dodałam :D )

Dzieło, które zmieni historię kina to to nie jest. To nawet nie jest niedoceniany obraz zagubiony między mainstreamowym shitem. To jest lekki, niezobowiązujący film, bazujący na typowych dla komedii na niedziele popołudnie gagach, obowiązkowym ckliwym momencie zmieniającym dotychczasowe życie bohaterów i nawet nie próbujący udawać, że postaci piątki niesfornych uczniów nie zostały żywcem zerżnięte z Klubu winowajców. Co nie zmienia faktu, że obniżając wymagania do minimum podczas seansu można całkiem sympatycznie spędzić czas, a panowie na pewno nie będą kwękać mogąc popatrzeć sobie na śliczną Andreę Duro.

Ja jestem prawem!

Australijski John Doe: Vigilante to kolejna próba pokazania historii samozwańczego sędziego. Mężczyzna, o którym niewiele wiemy (Jamie Bamber), ukryty za anonimową maską zaczyna zabijać. Swoje zbrodnie nagrywa i umieszcza w Internecie. Jego tropem podąża, popierający jego działania, dziennikarz (Daniel Lissing). Z czasem, wokół Johna Doe zbiera się grupa Speak for the Dead. Dziwne? Nie. Bo John Doe zabija złoczyńców. Ludzi, którym zbrodnia nie jest obca. W wywiadzie udzielonym z więzienia przyznaje, że zmęczony nieudolnością rządowego systemu sprawiedliwości, postanowił wziąć sprawę w swoje ręce. Bo ktoś na tym świecie powinien dbać o innych!

7541961-6

Temat nie jest obcy historii kina. V jak Vendetta, Święci z Bostonu, Prawo Zemsty również się z nim mierzyły. Towarzystwo zacne, trzeba przyznać. Jak John Doe mógł się wyróżnić i jak tego nie zrobił? O tym dziś.

Continue reading Ja jestem prawem!