Yaksha: Spartakus po koreańsku

yaksha

Tzn. miał być, ale stacja się przestraszyła i mocno okroiła odcinki. I zamiast spartakusowego hulaj dusza krew golizna i my cock rages on wyszła historia politycznej intrygi z trójkątem miłosnym w tle i krwawymi scenami walki, które (jak ktoś nie zna inspiracji) mogą mocno dziwić :)
Nie mniej, serial ogląda się dobrze i … dość szybko (12 odcinków TYLKO 45 min a nie pełna godzina).

Jako, że …

da448ce226be3ec3c803eab3f914e9ea86325275d40b929a248ae972cdba7aa4

Korea, rok przeze mnie bliżej nie określony, panuje król ciapa. Jego minister knuje, jak by tu króla się pozbyć. Król ma jednak wsparcie w postaci Black Cloud Swords, tajnego oddziału partyzanckiego działającego pod osłoną nocy. Kapitan tego oddziału to prywatnie brat szefa policji, który jednocześnie jest zięciem ministra-zdrajcy. Dodatkowo na dwór owego ministra trafia nowa Lady, i tak, nie pomyliliście się – coś łączy ją z każdym z braci. To tak w kilku zdaniach :)

Z plusów: mnie osobiście mile zaskoczył fakt, że chociaż kilka kobiet tutaj zachowywało się całkiem sensownie. Ba, doskonale zdawały sobie sprawę ze swojej urody i umiały owijać facetów wokół palca. Co za tym idzie, tutaj to panowie zachowywali się jak nastolatki w chuci czytające zbyt dużo harlequinów. Główna żeńska bohaterka uknuła taką intrygę, że przez chwilę bałam się, że zacznie śmiać się szyderczo, w tle będą trzaskały pioruny a póki polecą napisy końcowe dziewczyna zostanie królową Korei.

Żeby jednak nie było tak uroczo, nie zabrakło typowo mdłych i durnych postaci kobiecych. (Nie można mieć wszystkiego). Na plus jeszcze elementy humorystyczne. No i jednak ta inspiracja Spartakusem (arena nad przepaścią, gladiatorzy, slo-mo, fajne sceny walki, hektolitry sztucznej krwi, latające obcięte kończyny) fajna scena spalenia pewnej łajby,  scena: I will be taking your lives now, … Aoki :)

Aha, i końcówka! Końcówka bardzo na plus.

Z minusów: to, że jednak nie podjęli rękawicy, przestraszyli się i mocno wykastrowali ten serial do granic grzeczności. Chyba tylko pierwszy odcinek wygląda tak, jak powinien. Bo to jednak zastanawiające, czemu w początkowych scenach widzimy ujęcie na trzy pary nagich piersi, których właścicielki następnie zabawiają króla i to nie opowiadaniem mu bajek na dobranoc, a później bohaterowie raczej ograniczają się do przytuleń i pocałunków a’la przedszkole (stykamy się ustami i stoimy nie ruszając głową). I tu kolejne pytanie, czemu golizna bu, ale odcinanie sobie rąk i nóg to już noł problem?

Przez te wycinanie scen, serial momentami wydaje się niekompletny a niektóre wątki pourywane, chociażby nieśmiertelność jednego z bohaterów czy ciąża kobiety, z którą nikt nie sypiał.

I jeszcze jedna rzecz. Bardzo żałuję, że bracia Brak Reok i Baek Kyul tak mało ze sobą przebywali na ekranie. Jako jeden ying dla drugiego yang mają ze sobą względnie mało scen. Co mnie zasmuciło, szczególnie po obejrzeniu końcowych sekwencji serialu w ich wykonaniu. Widać było, że aktorzy mają świetną chemię, dobrze im się razem gra i współpracuje (to też widać w scenach ich pojedynków), i taki potencjał nie został wykorzystany. Na drugi sezon nie ma co liczyć, więc będę trzymać kciuku, że ktoś kiedyś gdzieś obsadzi ich znowu razem.

Jedno przemyślenie nt. „Yaksha: Spartakus po koreańsku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>