Demony da Vinci S03E10 „Ira Deorum” i podsumowanie sezonu

Ociągam się z pisaniem, bo napisanie podsumowania oznacza koniec przygody z Demonami da Vinci. Oglądając ostatni odcinek przeklinałam w myślach STARZ za skasowanie duchowego następcy Spartakusa. Wielka, wielka szkoda, że serial się skończył, chociaż zawsze jakaś tam nadzieja jest. Odcinek finałowy jak cały sezon: przyspieszony, mroczny, tylko z elementami humoru i radosnej przygody. SPOILERY

We Florencji Lorenzo i Vanessa są już parą i nawet nie udają, że jest inaczej. Szkoda, że nie wiemy jak oboje się z tym czują. Odniosłam wrażenie, że Vanessa robi to tylko dla dobra swojego dziecka. Żałowałam też, że znowu nie porozmawiali nawet na chwilę o Giuliano. Lorenzo ewidentnie cierpi na zespół stresu pourazowego. Podczas zbierania się do egzekucji Riario wygłasza przemowę i człowieczeństwie, ale z tropu zbija go Architekt. W końcu, do głosu dochodzi Riario i mieszkańcy Florencji są świadkami starcia dwóch szaleńców. Riario idzie full Święci z Bostonu ogłaszając się jako wykonawca woli Boga i stwierdzając, że mordował tylko ludzi złych. Zamiast zostać powieszonym tłum wynosi go z Florencji jako zbawcę. Hrabia wraca do Rzymu, i zanim zdążą polecić finałowe napisy, zabije Sykstusa, obetnie mu palec, nałoży papieski sygnet i będzie ucztował w najlepsze obok zwłok swojego ojca. A we Florencji Lorenzo już snuje plan posadzenia swojego „syna” na papieskim tronie. Tylko miny Vanessy nie mogłam rozczytać.

Bayezid przychodzi do Lukrecji, by dowiedzieć się ile dziewczyna przed nim ukrywa. Lukrecja nie ukrywa nic, poza nowo nabytymi umiejętnościami szybkiego zabijania wojskowych. Ku mojemu zdziwieniu szybko rozprawia się z Bayezidem i pomaga Zo i Sofii w ucieczce z niewoli, dotarciu do kościoła oraz zamontowaniu leonardowej machiny. Koniec końców to ona musi wspiąć się na dach i posłać latawiec w niebo. Zostaje przy tym ranna.

Ok, wiedziałam, że Lukrecja nie dożyje napisów końcowych. Przeczytałam spoilery. Oddam jej, że umarła jak bohaterka.

Ale do najważniejszego: Leo i wojska szykują się na starcie z Turkami. Al Rahim podczas szybkiej rozmowy z Leonardo sugeruje mu, że obecny świat musi spłonąć, by z jego popiołów wyłonił się nowy i lepszy. Al Rahim gotów jest nawet poświęcić własne życie, by Leonardo podjął odpowiednie decyzje.

Na starcie nogami przebiera również Vlad, gdy jak się okazuje, tureckim generałem jest jego brat, Radu. Kurde, mogłam się domyślić kim jest ten koleżka!

W końcu dochodzi do starcia – nie będę opisywać całej sceny i jak prowadzi ona do finału. Napiszę tylko, że była naprawdę ładnie sfilmowana i zagrana. To właśnie wtedy najbardziej bolało mnie, że to już koniec i, że STARZ olewa ten serial.

Póki jednak poleciały napisy końcowe ciśnienie trochę ze mnie spadło.

KILL COUNT: Leo – Zoroaster – Piero - Lukrecja – Lorenzo – Riario – Vanessa – Nico – SykstusClariseCarloAlfonsoDragonetti

PODSUMOWANIE

Przede wszystkim czuć było pośpiech. Poprzednie sezony rozwijały się jako poszukiwania Księgi Liści, wielkiego starcia Synów Mitry z Wrogami Ludzi, Rzymu z Florencją, prawdziwego papieża z fałszywym papieżem, wolnomyślicielstwem z reżimem. Były radosne przygody, humor, akcja, górnolotne romanse, seks, patos. Nagle, w przeciągu odcinka czy dwóch, Synowie Mitry stają się największymi wrogami Leonardo i sprzymierzeni z Turkami – największym „wrogiem ludzi” eeeeey .A Leo zamiast Księgą Liści musi zadowolić się jej jedną stroną. O tym, jak zrobiło się poważnie świadczy już sam fakt, że nie mieliśmy ani jednej, ani jednej! sceny seksu! WTF STARZ?!

Radość, beztroskę i przygodę wymieniliśmy na mrok, szaleństwo i śmierć. Humoru było niewiele. Leonardo przygaszony i nieswój, Lorenzo zniknął na pół sezonu a powrócił jako wariat. Riario z genialnego antybohatera stał się nawiedzonym papierowym villanem, niczym z jakiegoś komiksu. Bardzo długo był jednam z najciekawszych bohaterów. Podobała mi się jego relacja z Leo i resztą gromadki. Nawet fakt, że został złamany przez Architekta był ok. Nie podobała mi się tylko ta końcowa przemiana w Anioła Śmierci. Tzn, ok., jeśli zacznie się serial pt: Anioł Śmierci o Riario mordującym ludzi Święci z Bostonu style, to ja na pewno będę ten serial oglądać :mrgreen: Ale … zostawiać drugiego najważniejszego bohatera Demonów w taki sposób w finalnym finale, to nie. Nie jestem zadowolona.

Brak górnolotnych romansów w tym sezonie wyszedł na plus. Chemii wśród bohaterów trochę było i wolę to niż klasyczne spojrzeli na siebie, czas zwolnił, wiatr rozwiał jej włosy, teraz kochają się do śmierci, mimo, że się nie znają. Coś tam scenarzyści próbowali zaznaczać, ale ciekawe ile tych rozpoczynających się romansów musieli zdusić w zarodku? Chociażby dziwny pocałunek Malii i Zo oraz wielka miłość Laury do Riario, która najpierw taka była zakochana w hrabim a później jakby o nim zapomniała i poszła na wojnę. Wątek Nico i Vanessy rozwinął się całkiem miło i przyziemnie. Wątku Vanessy i Lorenzo niespecjalnie rozumiem. Tzn, jak pisałam wcześniej – uznaje, że ona raczej robi to, co słuszne dla dobra jej syna. Zminimalizowanie wątku Leo i Lukrecji to jakby specjalnie z myślą o mnie, także DZIĘ-KU-JĘ!

Na plus była na pewno Sofia. Zabawna, wygadana, szkoda, że pojawiła się tak późno. Byłaby świetnym dodatkiem do szalonej gromadki, gdyby mogła spędzić z nimi więcej czasu. Ogromnym plusem był Vlad, ale ja w jego przypadku jestem nieobiektywna. Uwielbiam sposób w jaki go przedstawiają w tym serialu, a aktor robi świetną robotę. Fakt, że przywrócili go na finał pokazuje, że robili ten sezon naprawdę dla fanów. EDIT: Ha! Nawet STARZ i aktorzy potwierdzają wielkość Vlada i geniusz Paula Ryhsa. I rzeczywiście. On Nie Mruga!

Dużo bohaterów pożegnało się z życiem. Dużym zaskoczeniem była Clarise. Jej wątek rozwijał się ciekawie i kibicowałam jej na jej Queście zemszczenia się na Carlo. Wątek skończył się jednak, zanim się zaczął. Carlo również – miał zadatki na świetnego villana, ale jakoś tak przemykał obok fabuły. Doczekał się jednak fajnej sceny śmierci. Jego walka z Leo była bardzo fajnie pokazana. W ogóle, w tym sezonie było wizualnie na plus. A już ostatnia walka wojsk tureckich i leonardowych podobała mi się najbardziej (mimo jej finalnego rozwiązania w sposób totalnie dziwny i za szybki)

Zanim kurtyna opadła kilka furtek nie zostało domkniętych, także pozostaje nic innego jak mocno trzymać kciuki. że serial wróci i znowu będzie taki radosno durny jak tutaj:

Jedno przemyślenie nt. „Demony da Vinci S03E10 „Ira Deorum” i podsumowanie sezonu

  1. Ech, właśnie sama skończyłam Demony da Vinci i tak mi się nie chce wychodzić z tego świata… :D Cieszę się, że trafiłam na Twój blog, chętnie przeczytam streszczenia odcinków.
    Tak, zakończenie wątku Riario było jakieś takie… z zadka wzięte. Nie kupuję tego. Aczkolwiek przypuszczam, że w następnym sezonie, gdyby powstał, Leoś znowu zabrałby się za odczarowywanie kumpla i szukanie „prawdziwego Riario” ;)

    Pozdrawiam
    Kura

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>