Miesięczne archiwum: Kwiecień 2017

Better Call Saul: 3×03 Sunk Costs

Mike i Gus spotykają się na pustyni a Jimmy szykuje się do wielkiej bitwy z Chuckiem.

Podobała mi się początkowa scena i to jak powiązała się z całym odcinkiem. Te wysmagane wiatrem i słońcem tenisówki, przesitowany kulami znak drogowy; ciężarówka Los Pollos Hermanos. Ale za nim to … To mamy Mike rzucającego tenisówkami, nietknięty znak i Regalos Helados.

Trzeba przyznać – gdybym to ja rzucała tymi tenisówkami to pewnie potrwałoby to cały odcinek :D Continue reading Better Call Saul: 3×03 Sunk Costs

Better Call Saul: 3×01-3×02 „Mabel” „Witness”

Dwa premierowe odcinki na raz, bo dopiero zebrałam sie do napisania. Poza tym, ten pierwszy nie obfitował może w jakieś niesamowite wydarzenia, ale dalej – dzielnie – budował nam postaci i wszystko zaowocowało genialnym odcinkiem drugim. Także  czas wrócić do Nowego Meksyku!

Chuck o swoich niecnych planach co do Jimmy’ego i taśmy poinformował Howarda, który wydał się niespecjalnie zachwycony.
Otóż, plan Chucka zakładał, że Continue reading Better Call Saul: 3×01-3×02 „Mabel” „Witness”

„Nie ma na świecie nic piękniejszego od cierpienia”.

Tak z okazji dnia jaki mamy i przewijających się tematów o męce Jezusa, jak i filmów na ten temat przypomniał mi się #film Przychodzę z deszczem.
Zna ktoś? Kojarzy?
Pozornie to film o amerykańskim detektywie (Josh Hartnett), który szuka zaginionego syna pewnego milionera, a trop prowadzi go na Filipiny. Pozornie, bo tak naprawdę ten film opowiada o cierpieniu i mocno zahacza o tematykę męki i śmierci w wydaniu religijnym, ale nie tylko.
Tak naprawdę po filmie naszła mnie gruba rozkmina. Co prawda oglądałam go dość dawno, i wielu rzeczy aż tak dobrze nie pamiętam.

Jest w cierpieniu coś co intryguje. Coś co interesuje. Uwielbiamy tę tematykę. Dość powiedzieć, że postaci seryjnych morderców to Continue reading „Nie ma na świecie nic piękniejszego od cierpienia”.

Marzec 2017 na ekranie

1. Assassin’s Creed (2016, reż. Justin Kurzel)

Może dlatego, że naczytałam się tyle negatywnych opinii zasiadałam do chały i przyjemnie się rozczarowałam. Wciągnął mnie ten senny i powolny klimat, wręcz nadający się do całej historii. Fassbender, Cotillard i Irons grając nawet z werwą Keanu Reevsa jakoś się wpasowali we wszystko. Byli powolni jak tempo filmu, ale mnie nie nudzili. Obiektywnie rozumiem, że mogło się nie podobać, ale … ja lubię klimaty Hiszpanii tamtych czasów. W ogóle, wielki plus za mówienie po hiszpańsku, bo sprawiało mi sporą frajdę, że ich rozumiałam nawet bez napisów. A jak zobaczyłam Javiera Gutierreza to aż podskoczyłam :) Szkoda, że całość filmu nie ograniczyła się do „przeszłości”. Wtedy w ogóle świetnie bym się bawiła. 7/10

Continue reading Marzec 2017 na ekranie