Wszystkie wpisy, których autorem jest kasiamaster

Spoczywaj w pokoju Chesterze!

Wczoraj, 20 lipca 2017 roku, Chester Bennington, wokalista zespołu Linkin Park został znaleziony martwy. Muzyk popełnił samobójstwo po latach walki z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków oraz depresją.

Czytam te słowa, nagłówki i wiadomości od wczoraj i do mnie nie dociera. Jestem numb, i to nawet nie jest przytyk do jednej z piosenek Linkinów. Chciałabym stworzyć jakiś sensowny wpis wspominający Chestera, ale ja wciąż nie bardzo wierzę w to, co się stało. Continue reading Spoczywaj w pokoju Chesterze!

Naissant roz 22. Naissant

Naissant[1]

Pierwszy raz poczuł to, kiedy wpuścił Marcelę do własnego rozumu, by mogła pokazać mu swoje grzeszne życie. Wtedy, na brzegu rzeki, zagłębiając się w meandry umysłu dziewiętnastowiecznej akuszerki przejął jej świadomość zupełnie wypierając swoją. Czuł jej wewnętrzne rozchwianie. Najbardziej jednak uderzyły go jej uczucia, kiedy szalała po swojej celi, na kilka godzin przed śmiercią. Być może temu, że sam nigdy nie doznał czegoś takiego. Jemu znane było jedynie uczucie obumierania psychicznego. Chciał coś czuć; chciał być zły na siebie lub innych, zamiast tego wypełniała go pogarda; chciał czuć się winny, mieć wyrzuty sumienia. Cokolwiek – on jednak nie czuł nic poza odrazą. I wtedy uderzyły go jej przeżycia. Continue reading Naissant roz 22. Naissant

Naissant roz 20. Legenda Gwiazdy Porannej

„Jak to myśliwym, jakim myśliwym? Że co?! O czym ty bredzisz?! Kim ty w ogóle jesteś?!”

„Zabiłeś Orkusa, czyż nie?” – głos człowieczka był spokojny.

„Nie wiem. Może żyje!” – rzucił Mun patrząc prosząco na Gotusa, ale ten pokiwał przecząco głową.

„Zgodnie z tradycją przejmujesz jego obowiązki i przywileje. Od tej chwili stajesz się demonem śmierci. Twoim zadaniem jest karać i dręczyć kłamców, zdrajców i morderców. Od teraz piekło ma być utożsamiane z twoim imieniem a tym sam masz być największym koszmarem każdego z grzeszników, którzy to właśnie przed tobą odpowiadają za swoje występki.” – człowieczek mówił praktycznie nie zatrzymując się, by nabierać powietrza. – „Każdy grzesznik musi dobrowolnie oddać się w twoje ręce, jeśli przyłapiesz go na gorącym uczynku. Od teraz betiony należą do ciebie i Continue reading Naissant roz 20. Legenda Gwiazdy Porannej

Naissant roz 19. Decyzje

„Nie odzywaj się.” – cicho powiedział Gotus. – „Ja z nim pogadam.”

Mun spojrzał na niego zdziwiony.

„O czym chcesz z nim gadać?” – spytał szeptem.

„Przekonasz się.”

„Wiesz, kto to jest?! Wiesz, co to za stwory?!” – dopytywał.

„Lepiej niż ty.” – zakpił Gotus. Po chwili ciszy, odezwał się znowu.

„Jeśli obaj teraz zginiemy z ręki Orkusa to, kto uratuje Neith? Razem nie mamy szans wyjść cało z tej sytuacji.” Continue reading Naissant roz 19. Decyzje

Naissant roz 18. Gniew

Gotus stał z założonymi rękami i przyglądał się siedzącemu w oddali chudemu mężczyźnie. Wiedział, że jego ofiara nie ma pojęcia o tym, że jest obserwowana. Teraz musiał tylko obmyślić jakiś sprytny plan zbliżenia się do Heroxa, tak, by ten nie zorientował się zbyt szybko. Znajdował się dużym placu i zaatakowany bezpośrednio miałby sporo miejsca, i czasu, by uciec.

Mężczyzna pamiętał, jak jego wspólnik, Rayos, zranił Heroxa w nogę, więc chudzielec powinien mieć problemy z szybkim poruszaniem się. Jednak, tuż po zabiciu Siryi hasał jak sarenka.

„Coś tu nie pasuje …”

Gotus żałował, że nie ma z nim Rayosa. Zamiast niego musi radzić sobie z Munem, który w sprawach takich jak ta, działał ewidentnie bez myślenia. Continue reading Naissant roz 18. Gniew

Naissant roz 17. Owca w wilczej skórze

Neith wyprostowała się na twardej ławie i przestała płakać. Usłyszała skrzypnięcie, jakby ktoś otwierał duże i ciężkie drzwi. Za chwilę zamknęły się z cichym trzaskiem. Powolne, uderzenia w posadzkę oznaczały, że ktoś się do niej zbliżał. Nie miała pojęcia kim może być owy przybysz. Być może był to ten chudy człowieczek, który ją porwał? Słuchając zauważyła jednak, że ta osoba chodzi w inny sposób. Tamten stawiał krótkie, szybkie kroki, jakby był w ciągłym pośpiechu. Ten chód był flegmatyczny, równomierny, wręcz majestatyczny.

„Kto to może być? Może ktoś mnie znalazł? Uwolni mnie! A jeśli nie? Jeśli to ktoś, kto chce mnie zabić? Ale przecież kto chciałby to zrobić? Niby czemu?! Kim ja tu jestem, żeby mnie porywać i zabijać?” – po jej głowie krążyło pełno tego typu myśli.

Poczuła jak ława, na której siedziała lekko ugina się. Najwyraźniej Continue reading Naissant roz 17. Owca w wilczej skórze

Naissant roz 16. Poszukiwania

Katos wstał ze schodów i otrzepał spodnie. Zrobił kilka korków do przodu. Widząc to, Rayos oderwał się od drzwi, o które się opierał i już był gotowy ruszyć za chłopakiem kiedy usłyszał:

„Idziesz ze mną?”

„Dokąd?” – spytał.

Katos odwrócił się i popatrzył na niego. Uśmiechnął się lekko.

„Poznać ten pieprzony sekret nieśmiertelności.”

Rayos zszedł na dół i stanął obok niego. Przez chwilę uważnie przyglądał się chłopakowi.

„Masz jakiś plan?” – spytał.

„Być może.” – rzucił tajemniczo Katos.

Rayos nie odezwał się. Wciąż nie odrywał wzroku od Continue reading Naissant roz 16. Poszukiwania

Naissant roz 15. W pojedynkę

Gael stał w niedużym sosnowym lesie. Głowę opierał o gruby konar i spokojnie palił papierosa wsłuchując się w szum wiatru targającego czubki drzew. Miał zamknięte oczy. Oddychał powoli, co raz wpuszczając do płuc kolejną dawkę gryzącego dymu. Pod jego nogami rozciągało się ubogie runo leśne złożone głównie z wrzosów i borówek. Miejscami krzewinki i pnącza zdobiły niewielkie dzwonkowate kwiaty. Resztę krajobrazu obficie dopełniała bladozielona trawa. Zza drzew, w dolinie za lasem, dało się dojrzeć mały, murowany budynek o strzelistej wieży i brązowym dachu. Za każdym razem, kiedy Continue reading Naissant roz 15. W pojedynkę

Naissant roz 14. Karmazynowy flaming

Serce zabiło mu szybciej, kiedy znalazł to, czego szukał. Widział go kilka lat wcześniej – od tego czasu chłopak nic się zmienił. Na twarzy był wciąż taki sam: chłopczykowata uroda, błysk w oku i niepokorny uśmiech. Stał przy barze, oparty łokciami o blat przyglądał się tańczącej na podwyższeniu kobiecie.

Mun poczuł jak skacze mu ciśnienie. Oto był on – Chenti. Człowiek, którego szukał. Którego kiedyś, nieostrożnie, podziwiał, a którego żywot dziś planował skończyć. Wiedział jednak, że jeśli popełni choć jeden drobny błąd, to on pierwszy będzie gryzł ziemię. Z tym chłopakiem nie ma żartów; on się niczego nie boi, Continue reading Naissant roz 14. Karmazynowy flaming