Archiwa tagu: byung-hun lee

Kwiecień i maj 2017 na ekranie

1. Master

Policja werbuje szantażem gościa, by pomógł im posłać do więzienia piramidowego oszusta. Całkiem udany film, ale mnie nie porwał do końca. Intryga i rozwiązania fabularne całkiem interesujące, wszystko nagrane i zmontowane na wysokim poziomie, ale zabrakło mi „postaci.”. Film z trzema znanymi aktorami i aż się prosiło o wysycenie go relacjami między panami a tego zabrakło. Dlatego tylko 7/10

2. Fatalny instynkt

Prywatny detektyw i prawnik w jednym dostaje nowe zlecenie od pewnej famme fatale. Continue reading Kwiecień i maj 2017 na ekranie

„Nie ma na świecie nic piękniejszego od cierpienia”.

Tak z okazji dnia jaki mamy i przewijających się tematów o męce Jezusa, jak i filmów na ten temat przypomniał mi się #film Przychodzę z deszczem.
Zna ktoś? Kojarzy?
Pozornie to film o amerykańskim detektywie (Josh Hartnett), który szuka zaginionego syna pewnego milionera, a trop prowadzi go na Filipiny. Pozornie, bo tak naprawdę ten film opowiada o cierpieniu i mocno zahacza o tematykę męki i śmierci w wydaniu religijnym, ale nie tylko.
Tak naprawdę po filmie naszła mnie gruba rozkmina. Co prawda oglądałam go dość dawno, i wielu rzeczy aż tak dobrze nie pamiętam.

Jest w cierpieniu coś co intryguje. Coś co interesuje. Uwielbiamy tę tematykę. Dość powiedzieć, że postaci seryjnych morderców to Continue reading „Nie ma na świecie nic piękniejszego od cierpienia”.

Styczeń 2017 na ekranie

1. Phantom Detective

Je-hoon Lee zrobił na mnie takie wrażenie w serialu Signal, że od razu chciałam zobaczyć go w nowej roli i tak trafiłam na Phantom Detective. Detektyw ściga pewnego dziadka, który kiedyś ubił mu matkę. W końcu trafia na jego ślad, ale na miejscu spotyka tylko dwie przestraszone dziewczynki. Okazuje się, że dziadka wcześniej dopadli jeszcze straszniejsi panowie. Dziewczynki biorą pałającego rządzą zemsty detektywa za … policjanta, który przyjechał im pomóc. Stylizowany na klimaty noir film zemsty podszyty legendą o lokalnym Robin Hoodzie. Nie każdemu się spodoba. Ode mnie za aktorstwo i kreacje świata oraz zdjęcia 7/10

Continue reading Styczeń 2017 na ekranie

Grudzień 2016 na ekranie

1. Siedmiu wspaniałych

Ten film to jeden z tych filmów, które ogląda się całkiem fajnie, ale można przerwać w połowie i bez bólu nigdy do niego nie wrócić. Reżyser od Dnia próby, bardzo dobra obsada (Denzel, Hawke, Byung, D’Onofrio), Pratt w roli Pratta, ale nie drażnił, a ten Indianiec bardzo przyjemny dla oka, fajnie wizualne nawiązania do westernowych klasyków, to wszystkie elementy działające na plus, ale zabrakło … scenariusza. 6/10

Continue reading Grudzień 2016 na ekranie

Idź pan w cholerę, panie Lee!

Obejrzałam sobie właśnie ostatnią scenę Ujrzałem diabła. Kto oglądał, ten wie.

Kto oglądał ten również wie, że aktor dający tam popis to jeden z najbardziej uzdolnionych aktorów nie tylko w Korei, ale w ogóle: Byung hun Lee. I ten oto, tak rewelacyjny aktor, mający możliwość grywania w genialnych filmach każdego typu woli robić za faceless tło dla Channinga Tatuma czy Varro w amerykańskich superprodukcjach :(

I nie mam tu nic do Tatuma czy Varro, chłopaki przynajmniej nie udają, że są wielkimi aktorami. Byung wielkim aktorem jest!, ale swój talent woli rozmieniać na drobne. Choć raczej na grube, bo za drobne to on w tym Hollywood nie gra. Ale wątpię, że w Korei płacą mu miską ryżu! Tym bardziej, że obok Min sik Choi’a, jest tam gwiazdą największego formatu.

Już wolałabym, żeby poszedł drogą Bin Wona i w ogóle przestał grać, niż tak marnował swój talent :(

Image and video hosting by TinyPic

Cóż, ja Byungiem nie jestem. Robi co chce, bo ma do tego prawo. Całe szczęście Korea nie tylko Byungiem stoi i znajdzie się zastępstwo. Tylko, pozostaje smutek.

Dziki Zachód na Wschodzie

Quentin Tarantino nigdy nie krył się z faktem, że olbrzymią inspirację do swoich filmów czerpie z gatunki spaghetti westernów. Okazuje się, że Sergio Leone i spółka, fascynują również japońskiego reżysera, Takashi Miike. I Tarantino i Mikke w pewnym momencie swojej kariery postanowili garściami zaczerpnąć z tego samego filmu. A tym filmem jest … Django Sergio Corbucci’ego, z 1966 roku. Mikke był pierwszy, ale nie zapomniał o swoim amerykańskim koledze. Obsadził go w małej roli, w zamian Tarantino wychwalał Miike w zachodnich mediach. Panowie spijali sobie z dziobków i tak oto powstał pierwszy western na wschodzie – Sukiyaki Western Django.

Continue reading Dziki Zachód na Wschodzie

Zemścić się – jak to łatwo powiedzieć …

Odwet to jeden z ulubionych wątków podejmowanych przez filmowców na całym świecie. Jednak sposób, w jaki do tematu podchodzą Koreańczycy z Południa, robiąc z kina zemsty poniekąd swoją domenę, zasługuje na szczególne wyróżnienie.

„Jako motyw zemsta jest o wiele bardziej przewidywalna niż ambicja.” Hal Duncan

I to właśnie ona, obok miłości, jest jednym z najpopularniejszych pobudek działań bohaterów znanych filmów i seriali. A najlepiej, kiedy występują wspólnie. Protagoniście już na początku odbiera się ukochaną, dzięki czemu zyskuje on sympatię i współczucie widzów. Trzymamy za niego kciuki, kiedy wiedziony chęcią odwetu staje się tą samą osobą, której chce się zrewanżować. Tylko główny bohater może czuć się skrzywdzony i tylko on ma prawo do wyrównania rachunków. Ale zemsta to dużo bardziej złożone zagadnienie.

Continue reading Zemścić się – jak to łatwo powiedzieć …

Aktorzy jednej twarzy.

Kiedyś Klaudia śmiała się, że Nicolas Cage w każdym filmie gra Nicolasa Cage’a. Dokładnie to samo można powiedzieć o nie jednym aktorze: Jason Statham zawsze gra Jasona Stathama, Hugh Grant zawsze gra Hugh Granta, Jackie Chan zawsze gra Jackiego Chena. (Ostatnio nawet Robert Downey Jr. wszędzie gra jedną i tę samą postać.) Jednak tych gości się lubi. Może właśnie temu, że pasują do jednej i tej samej roli, a może temu, że nie próbują udawać aktorów dramatycznych. Oczywiście zdarzają się wyjątki, ale one tylko potwierdzają regułę.

Continue reading Aktorzy jednej twarzy.

Remake, reboot, sequel, prequel i inne dziwne słowa.

remake1

Idąc do kina i widząc takie tytuły jak Planeta Małp, Mad Max, Pamięć Absolutna, Terminator (o zgrozo!), itd. można być pomyśleć, że cofnęliśmy się w czasie o jakieś 10 do 20 lat. Czy to tak źle? Oto jednak uda się nam obejrzeć nostalgicznie wspominane filmy na wielkim ekranie! Zobaczyć jak coś tam coś tam itd. Aż łezka się w oku kręci a nogi uginają z radości.

Hola, hola, amigo!

Cała radość ulatuje z człowieka, kiedy okazuje się, że rok jest wciąż 2014, a wszystkie te filmy to tylko nowe, odświeżone, wypieszczone i często, nieprzemyślane, wersje naszych ukochanych klasyków.

 Osobiście nie jestem ani zwolenniczką, ani przeciwniczką remake’owania filmów. A może inaczej, jednocześnie jestem za i przeciw. Jak ze wszystkim, tak też i z recyklingowaniem pomysłów scenariuszowych, warto zachować zdrowy rozsądek. Niekiedy pomysł na zrobienie tego samego filmu od nowa znajduje swoje racjonalne wytłumaczenie, innym razem kończy się na załamaniu rąk i pytaniu na cholerę?!. Gdzie leży różnica?

Continue reading Remake, reboot, sequel, prequel i inne dziwne słowa.