Archiwa tagu: chenti

Naissant roz 20. Legenda Gwiazdy Porannej

„Jak to myśliwym, jakim myśliwym? Że co?! O czym ty bredzisz?! Kim ty w ogóle jesteś?!”

„Zabiłeś Orkusa, czyż nie?” – głos człowieczka był spokojny.

„Nie wiem. Może żyje!” – rzucił Mun patrząc prosząco na Gotusa, ale ten pokiwał przecząco głową.

„Zgodnie z tradycją przejmujesz jego obowiązki i przywileje. Od tej chwili stajesz się demonem śmierci. Twoim zadaniem jest karać i dręczyć kłamców, zdrajców i morderców. Od teraz piekło ma być utożsamiane z twoim imieniem a tym sam masz być największym koszmarem każdego z grzeszników, którzy to właśnie przed tobą odpowiadają za swoje występki.” – człowieczek mówił praktycznie nie zatrzymując się, by nabierać powietrza. – „Każdy grzesznik musi dobrowolnie oddać się w twoje ręce, jeśli przyłapiesz go na gorącym uczynku. Od teraz betiony należą do ciebie i Continue reading Naissant roz 20. Legenda Gwiazdy Porannej

Naissant roz 17. Owca w wilczej skórze

Neith wyprostowała się na twardej ławie i przestała płakać. Usłyszała skrzypnięcie, jakby ktoś otwierał duże i ciężkie drzwi. Za chwilę zamknęły się z cichym trzaskiem. Powolne, uderzenia w posadzkę oznaczały, że ktoś się do niej zbliżał. Nie miała pojęcia kim może być owy przybysz. Być może był to ten chudy człowieczek, który ją porwał? Słuchając zauważyła jednak, że ta osoba chodzi w inny sposób. Tamten stawiał krótkie, szybkie kroki, jakby był w ciągłym pośpiechu. Ten chód był flegmatyczny, równomierny, wręcz majestatyczny.

„Kto to może być? Może ktoś mnie znalazł? Uwolni mnie! A jeśli nie? Jeśli to ktoś, kto chce mnie zabić? Ale przecież kto chciałby to zrobić? Niby czemu?! Kim ja tu jestem, żeby mnie porywać i zabijać?” – po jej głowie krążyło pełno tego typu myśli.

Poczuła jak ława, na której siedziała lekko ugina się. Najwyraźniej Continue reading Naissant roz 17. Owca w wilczej skórze

Naissant roz 16. Poszukiwania

Katos wstał ze schodów i otrzepał spodnie. Zrobił kilka korków do przodu. Widząc to, Rayos oderwał się od drzwi, o które się opierał i już był gotowy ruszyć za chłopakiem kiedy usłyszał:

„Idziesz ze mną?”

„Dokąd?” – spytał.

Katos odwrócił się i popatrzył na niego. Uśmiechnął się lekko.

„Poznać ten pieprzony sekret nieśmiertelności.”

Rayos zszedł na dół i stanął obok niego. Przez chwilę uważnie przyglądał się chłopakowi.

„Masz jakiś plan?” – spytał.

„Być może.” – rzucił tajemniczo Katos.

Rayos nie odezwał się. Wciąż nie odrywał wzroku od Continue reading Naissant roz 16. Poszukiwania

Naissant roz 15. W pojedynkę

Gael stał w niedużym sosnowym lesie. Głowę opierał o gruby konar i spokojnie palił papierosa wsłuchując się w szum wiatru targającego czubki drzew. Miał zamknięte oczy. Oddychał powoli, co raz wpuszczając do płuc kolejną dawkę gryzącego dymu. Pod jego nogami rozciągało się ubogie runo leśne złożone głównie z wrzosów i borówek. Miejscami krzewinki i pnącza zdobiły niewielkie dzwonkowate kwiaty. Resztę krajobrazu obficie dopełniała bladozielona trawa. Zza drzew, w dolinie za lasem, dało się dojrzeć mały, murowany budynek o strzelistej wieży i brązowym dachu. Za każdym razem, kiedy Continue reading Naissant roz 15. W pojedynkę

Naissant roz 10. Brzeg, pustynia i plaża

Katos obudził się, kiedy obok niego przejechał samochód. Poderwał się na równe nogi i rozejrzał. Był przekonany, że powinien leżeć na parkingu, na środku jakiegoś osiedla. Nic bardziej mylnego. Stał na środku autostrady, która, patrząc w obie strony znikała za horyzontem. Po bokach było widać tylko kredowy piasek, który ginął w mlecznej mgle. Jak okiem sięgnąć, wszędzie było biało, poza asfaltową drogą, po której jeździły samochody. Chłopak musiał uskoczyć na bok, kiedy kolejny pojazd przejechał obok niego, zupełnie nie próbując go omijać.

Kiedy upadł na piasek, w mgnieniu oka wróciły do niego wspomnienia poprzedniej nocy. Widział siebie, leżącego na dachu kabiny windy, zakrwawionego i błagającego o pomoc. Próbował, w wyobrażeniu, zmienić twarz na oblicze swojego byłego nauczyciela, ale jak tylko się na tym nie skupiał, ranny mężczyzna znów miał jego własne rysy. Continue reading Naissant roz 10. Brzeg, pustynia i plaża

Naissant roz 9. Jak zdobyć przyjaciół?

„Dobra. Powiem to ja, bo pewnie żaden z tych baranów tego nie zrobi – pojebało cię!” – Sirya wstała energicznie z krzesła. – „Odjęło rozum, kompletnie.” – zrezygnowana kiwała głową. Była wysoką i szczupłą dziewczyną o włosach aż do pasa. Dziś nosiła je w nisko upiętym kucyku. Miała na sobie lnianą koszulkę i zwykłe dżinsy, których nogawki były włożone w długie do kolan buty.

„A masz lepszy plan?”

„Tak! Zostawić go w spokoju! Jest nieśmiertelny – nie zmienisz tego choćbyś nie wiem jak bardzo chciał!”

„Nie.” – teraz Mun kiwał przecząco głową. – Continue reading Naissant roz 9. Jak zdobyć przyjaciół?

Naissant roz 7. Pieśń Aniołów

Kiedyś, w tym budynku musiało być pełno mieszkań. Teraz były to tylko puste wnęki. Pomieszczeniu, w którym się znajdowali, dodatkowo brakowało jednej ze ścian, toteż mieli dobry widok na całe miasto i wszystko, co, działo się pod nimi.

Z dołu dochodziły krzyki klientów baru, który opuścili jakiś czas temu. Co raz słychać było dźwięk tłuczonych butelek i donośne śpiewy. Wszystko jednak ginęło, rozproszone po betonowej dżungli, która rozpościerała się w dal, sięgając horyzontu. Wielkie, potężne wieżowce i ziejąca z ich okien ciemność.

Katos siedział oparty o ścianę przyglądając się tym budynkom. Mógłby dać sobie uciąć głowę, że gdzieś, kiedyś już, widział takie okna Continue reading Naissant roz 7. Pieśń Aniołów

Naissant roz 5. Myśliwy i zwierzyna

Ten las to było przedziwne miejsce. Od momentu, kiedy do niego weszli otoczył ich kompletny chłód. Przed chwilą stali jeszcze w cieple zachodzącego słońca, teraz próżno było szukać jakiegokolwiek źródła, przy którym można byłoby się ogrzać. Tak samo drzewa. Z zewnątrz już wydawały się wysokie, ale nie było ich zbyt dużo. Teraz, będąc w środku i rozglądając się na boki można było dostrzec jedynie mrok ginący w plątaninie konarów, rozciągający się na prawo i na lewo od ścieżki, na której stali. Jednak Katos nie miał czasu, by zwrócić na to wszystko uwagę, gdyż w jego uszach wciąż dźwięczały słowa Gaela.

„Jak to muszę się obawiać?” – powiedział sam do siebie. – „Gael, czekaj!” – krzyknął i Continue reading Naissant roz 5. Myśliwy i zwierzyna