Archiwa tagu: hiszpania

Październik 2015 na ekranie

Co, poza Demonami:

1. En Fuera de Juego

Hiszpania, piłka nożna, Real Madryt … Dwóch gości próbuje, wyciągnąć jak najwięcej kasy za transfer młodego cracka z Argentyny. Film zapowiadał się całkiem fajnie, ale skończyło się bez szału. Na pewno fajnie było zobaczyć ulice Madrytu, Ikera na kolacji z dziennikarzami i znowu poczuć klimat Hiszpanii. Film o gonieniu za marzeniami. Pokazuje brutalny świat piłki nożnej na poziomie transferów. 6/10

2. Queen of the Night

Spokojny nerd i jego superseksowna żona to, dla chłopaka, więcej problemów niż pożytku. Film miał momenty, główny bohater to urocza pokraka, można obejrzeć jak ktoś się nudzi. Ale jak na komedię mało śmieszył. 7/10

Continue reading Październik 2015 na ekranie

Marzec 2015 na ekranie

1. REC 4 Apokalipsa
Ángela (Manuela Velasco) trafia na statek, na którym przechodzi badania. Towarzyszy jej dwójka żołnierzy, którzy wyprowadzili ją z feralnej kamienicy oraz starsza pani, która uniknęła rzezi na weselu. Za chwilę pewna małpa gryzie pewnego pana i harpuny w dłoń! Wiele osób psioczy na serię REC od czasu trzeciej części. Ja tam na każdej kolejnej bawię się rewelacyjnie. Tak było i w przypadku REC 4. Tylko pozazdrościć Hiszpanom, że stworzyli taką markę kina rozrywkowego. 7/10

Continue reading Marzec 2015 na ekranie

Film na dziś: Duchy ze szkolnej ławki (Promoción fantasma) 2012

Modesto (Raúl Arévalo) jest nauczycielem, który widzi duchy. Ta umiejętność sprawiła, że nie tylko wydał fortuny na psychologów, ale także tracił pracę w każdej kolejnej szkole, w której się zatrudniał. W końcu trafia do Monforte, gdzie zaczyna pracować z piątką uczniów, którzy zamieniają szkołę w istne piekło. Modesto musi pomóc im zaliczyć egzaminy końcowe, by mogli wreszcie opuścić szkołę. To nie będzie jednak proste, gdyż owi uczniowie nie żyją od dwudziestu lat. (opis bezczelnie skopiowany w filmwebu, bo sama tam go dodałam :D )

Dzieło, które zmieni historię kina to to nie jest. To nawet nie jest niedoceniany obraz zagubiony między mainstreamowym shitem. To jest lekki, niezobowiązujący film, bazujący na typowych dla komedii na niedziele popołudnie gagach, obowiązkowym ckliwym momencie zmieniającym dotychczasowe życie bohaterów i nawet nie próbujący udawać, że postaci piątki niesfornych uczniów nie zostały żywcem zerżnięte z Klubu winowajców. Co nie zmienia faktu, że obniżając wymagania do minimum podczas seansu można całkiem sympatycznie spędzić czas, a panowie na pewno nie będą kwękać mogąc popatrzeć sobie na śliczną Andreę Duro.

Film na dziś: [Rec] 2007

Pablo, graba lo todo, por tu puta madre!

W 2007 roku Hiszpanie udowodnili, że jak oderwać ich na trochę od piłki nożnej to potrafią nagrać świetny film. Do kin wszedł, pod treściwym tytułem, Rec, w którym zaproponowali własne spojrzenie na gatunek horroru. Co prawda nagranie z ręki, to nie nowość, jednak sposób gry i drobne niuanse scenariuszowe wyróżniają Rec spośród podobnych mu filmów.

Kiedy dwoje dziennikarzy lokalnej telewizji zaczyna kręcić dokument o nocnym życiu strażaków w Barcelonie, nic nie zapowiada katastrofy. Nudna noc dłuży się Ángeli i jej kamerzyście Pablo, do czasu odebrania zgłoszenia. Starsza kobieta zatrzasnęła się w swoim mieszkaniu i nie daje znaku życia. Zaniepokojeni sąsiedzi wzywając więc pomoc. Strażacy i dziennikarze udają się na miejsce, a tam …

Rec to film krótki, ale treściwy. To thriller/horror, w którym napięcie narasta stopniowo, aż do samego końca. To film, gdzie bohaterowie próbują nie zachowywać się irracjonalnie, a nawet jeśli to robią to idzie im wybaczyć. To w końcu film, który ubiera nas w buty bohaterów, tak, że doskonale czujemy ich strach (i często go podzielamy). W końcu, to film, który mimo powielenia kilku schematów gatunku jest oryginalnym i świeżym spojrzeniem na tematykę zombie oraz survivalu w klaustrofobicznym otoczeniu. Rec to film, który zdecydowanie polecam!

Wszystkie drogi prowadzą na Bernabéu

Jak spełniają się marzenia? Otóż właśnie tak spełniają się marzenia :) Piłką nożną zaczęłam interesować się w 1998 roku, fanką Realu Madryt zostałam w 2002. Wiele osób nie rozumiało, jak można być kibicem klubu z zagranicy, ale mnie to nie interesowało. Wiedziałam, że kiedyś w końcu dotrę na Santiago Bernabéu i zobaczę swoich ulubieńców z wysokości trybun. Czekałam, aż wrócą na szczyt; aż będą dziesięciokrotnymi klubowymi mistrzami Europy a w składzie będą mieć Terminatora naszych czasów – Cristiano Ronaldo. I oto stało się. 25 października 2014 roku usiadłam na trybunach Santiago Bernabéu, by podziwiać swój ulubiony klub w bezpośrednim starciu z największym rywalem – FC Barceloną.

Ale zanim mecz :)

Continue reading Wszystkie drogi prowadzą na Bernabéu

Polskie filmy – chciałabym, i się boję.

Oglądam produkcje z różnych zakątków świata. Troche z jednej półkuli, trochę z drugiej. Zróżnicowanie językowo-kulturowe, różne poczucia humoru, spojrzenia na podobny temat itd. itp. Oglądam filmy amerykańskie, brytyjskie, hiszpańskie, chińskie, koreańskie, tajlandzkie … Nie oglądam filmów polskich. Kurdę, próbowałam. Ale jest jedna rzecz dla której warto żyć która wkurza mnie na tyle, że jednak nie mogę się do polskich filmów przemóc – to ich misyjność. W sensie: albo robimy film o powstaniu Warszawskim albo jakiś szarobury dramat o kondycji polskiego społeczeństwa. Od czasu do czasu szarpniemy się na coś o, tak po prostu, nie martylologiczno-polsko-alkoholicznej fabule. I bardzo fajnie, bo dzięki temu powstają filmy jak Sala Samobójców. Nie oglądałam jeszcze ani Sępa, ani Silnego Jacka i kilku innych. Zbieram się do nich jak pies do jeża. Dzięki temu, wciąż mogę mieć nadzieję. Ale rzecz, o której teraz chcę napisać, to podejście do kina.

Continue reading Polskie filmy – chciałabym, i się boję.

Film na dziś: La cara oculta (2011)

phj4qn6pjb7q

La cara oculta to thriller opowiadający historię młodego dyrygenta filharmonii (Quim Gutiérrez), który krótko po zaginięciu swojej narzeczonej (Clara Lago), układa sobie życie z inną kobietą (Martina García). I to właściwie wszystko, co powinniśmy wiedzieć zasiadając do tego filmu. Aby czerpać z niego najwięcej rozrywki, nie możemy, powtarzam, NIE MOŻEMY! czytać o nim w internecie, ani tym bardziej, oglądać trailera! Nie wiem kto tam w Hiszpanii odpowiada za te sprawy, ale zdradzić taki twist fabularny w krótkiej zapowiedzi filmu to zbrodnia. Ja miałam to szczęście, że kiedy oglądałam film nie wiedziałam o nim nic, poza tym, jakiej jest produkcji.

Muszę przyznać, że La cara oculta to udany thriller z, jak wspomniałam, bardzo dobrym zwrotem akcji, ciekawym pomysłem na fabułę i dającą do myślenia końcówką. Jak Ty byś się zachował? W każdej z tych sytuacji?

Moja wizyta na Gran Canarii

W 2010 roku spotkało mnie coś naprawdę ciekawego. Trochę niechcący udało mi się dostać na szkolenie animatorów kultury, które odbywało się na Wyspach Kanaryjskich. Konkretnie na Gran Canarii a konkretniej w mieście San Agustín. Osobie, która najdalej od domu była w Poroninie, wyjazd w tak egzotyczne miejsce wydawał się być totalną abstrakcją. Tak niemożliwą, że nawet nie do końca rozumiałam co się działo, kiedy kupowałam bilety na samolot, pakowałam się do wyjazdu i jechałam na lotnisko.

Ja zawsze lubię mieć w głowie jakiś plan, na wypadek gdyby. Nigdy nie wiem, co to gdyby ma znaczyć, ale uwzględniam je i plan B mam w zanadrzu. Tym razem nie miałam pojęcia, co mnie czeka. Kompletna pustka. Pierwszy lot samolotem, pierwsza podróż do innego kraju. Ba, pierwszy pobyt poza kontynentem. To, co czułam to nie był nawet strach, bo nie wiedziałam, czego mam się bać. Ale to nie była też ekscytacja. Ja chyba przez cały czas nie wierzyłam, że to, co się dzieje to prawda.

Continue reading Moja wizyta na Gran Canarii

Pytanie bez odpowiedzi …

W październiku tego roku, po raz pierwszy w życiu, wybieram się do Madrytu na mecz Realu z Barceloną. Bilety pozamawiane, wszystko (prawie) przygotowane i jasne. Teraz tylko czekać i zacierać ręce. Jednak nie do końca. Bo oto z wizją wyjazdu pojawił mi się okrutny problem pierwszego świata: Czyją koszulkę kupić?

Nie sposób być w stolicy Hiszpanii w weekend Gran Derbi i wrócić do domu bez oryginalnej koszulki z nazwiskiem jednego z ulubionych piłkarzy. I wszystko byłoby jasne, gdyby nie fakt, że ja i mój brat (który będzie mi towarzyszył w wydarzeniu), oboje chcemy koszulkę SR4, the one and only Sergio Ramos. Uznając jednak, że kupowanie dwóch koszulek z nazwiskiem tego samego piłkarza nie ma sensu – ustąpiłam. I wtedy właśnie pojawił się mój problem. Jeśli nie SR4, to kto?

Continue reading Pytanie bez odpowiedzi …

Remake, reboot, sequel, prequel i inne dziwne słowa.

remake1

Idąc do kina i widząc takie tytuły jak Planeta Małp, Mad Max, Pamięć Absolutna, Terminator (o zgrozo!), itd. można być pomyśleć, że cofnęliśmy się w czasie o jakieś 10 do 20 lat. Czy to tak źle? Oto jednak uda się nam obejrzeć nostalgicznie wspominane filmy na wielkim ekranie! Zobaczyć jak coś tam coś tam itd. Aż łezka się w oku kręci a nogi uginają z radości.

Hola, hola, amigo!

Cała radość ulatuje z człowieka, kiedy okazuje się, że rok jest wciąż 2014, a wszystkie te filmy to tylko nowe, odświeżone, wypieszczone i często, nieprzemyślane, wersje naszych ukochanych klasyków.

 Osobiście nie jestem ani zwolenniczką, ani przeciwniczką remake’owania filmów. A może inaczej, jednocześnie jestem za i przeciw. Jak ze wszystkim, tak też i z recyklingowaniem pomysłów scenariuszowych, warto zachować zdrowy rozsądek. Niekiedy pomysł na zrobienie tego samego filmu od nowa znajduje swoje racjonalne wytłumaczenie, innym razem kończy się na załamaniu rąk i pytaniu na cholerę?!. Gdzie leży różnica?

Continue reading Remake, reboot, sequel, prequel i inne dziwne słowa.