Archiwa tagu: książka

Naissant roz 22. Naissant

Naissant[1]

Pierwszy raz poczuł to, kiedy wpuścił Marcelę do własnego rozumu, by mogła pokazać mu swoje grzeszne życie. Wtedy, na brzegu rzeki, zagłębiając się w meandry umysłu dziewiętnastowiecznej akuszerki przejął jej świadomość zupełnie wypierając swoją. Czuł jej wewnętrzne rozchwianie. Najbardziej jednak uderzyły go jej uczucia, kiedy szalała po swojej celi, na kilka godzin przed śmiercią. Być może temu, że sam nigdy nie doznał czegoś takiego. Jemu znane było jedynie uczucie obumierania psychicznego. Chciał coś czuć; chciał być zły na siebie lub innych, zamiast tego wypełniała go pogarda; chciał czuć się winny, mieć wyrzuty sumienia. Cokolwiek – on jednak nie czuł nic poza odrazą. I wtedy uderzyły go jej przeżycia. Continue reading Naissant roz 22. Naissant

Naissant roz 9. Jak zdobyć przyjaciół?

„Dobra. Powiem to ja, bo pewnie żaden z tych baranów tego nie zrobi – pojebało cię!” – Sirya wstała energicznie z krzesła. – „Odjęło rozum, kompletnie.” – zrezygnowana kiwała głową. Była wysoką i szczupłą dziewczyną o włosach aż do pasa. Dziś nosiła je w nisko upiętym kucyku. Miała na sobie lnianą koszulkę i zwykłe dżinsy, których nogawki były włożone w długie do kolan buty.

„A masz lepszy plan?”

„Tak! Zostawić go w spokoju! Jest nieśmiertelny – nie zmienisz tego choćbyś nie wiem jak bardzo chciał!”

„Nie.” – teraz Mun kiwał przecząco głową. – Continue reading Naissant roz 9. Jak zdobyć przyjaciół?

Outsider (nie ważny) Rozdział 1

Bez większego gadania. Napisałam 7 rozdziałów i uznałam, że muszę zacząć od początku. Szkoda jednak trzymać wszystko w szufladzie, bo każda informacja jest zwrotna. Nawet jeśli ta wersja Outsidera jest już porzucona.

Enjoy!

Zielony? Czerwony? Który to będzie tym razem? Brus poczuł jak kropla potu spłynęła mu po karku. Właśnie uświadomił sobie, że za każdym razem kiedy zadaje sobie te pytania obiecuje, że to już ostatni raz; że nigdy do tego nie wróci, bo tak nie można żyć. Ciągły stres, skoki adrenaliny, poczucie, że następny gest może być tym ostatnim w karierze. Świadomość nieodwracalnych skutków swojej decyzji. I za każdym razem ruga się w myślach, że znowu pozwolił sobie znaleźć się w tej sytuacji. Czerwony? Czy jednak zielony? Continue reading Outsider (nie ważny) Rozdział 1

Outsider: Pierwszy fragment

A właściwie, na chwilę obecną, początek pierwszego rozdziału:

Zielony? Czerwony? Który to będzie tym razem? Brus poczuł jak kropla potu spłynęła mu po karku. Właśnie uświadomił sobie, że za każdym razem kiedy zadaje sobie te pytania obiecuje, że to już ostatni raz; że nigdy do tego nie wróci, bo tak nie można żyć. Ciągły stres, skoki adrenaliny, poczucie, że następny gest może być tym ostatnim w karierze. Świadomość nieodwracalnych skutków swojej decyzji. I za każdym razem ruga się w myślach, że znowu pozwolił sobie znaleźć się w tej sytuacji. Czerwony? Czy jednak zielony? A może biały? Tylko, że biały jest fikuśnie zakończony, jeśli go tknę może zruszyć całą konstrukcję, a wtedy … Continue reading Outsider: Pierwszy fragment

„Bo w książce było inaczej ;( ;(„

To nie jest tak, że nie czytam książek. Czytam. Całkiem dużo. Ale jakoś tak mi wychodzi, że nie to, co Hollywood ma zamiar ekranizować. Przynajmniej na razie.

Przenoszenie słowa pisanego na ekran samo w sobie jest już podstępne, bo ilu czytelników tyle wizji i niemożliwym jest zadowolić wszystkich. Także premierze każdej ekranizacji i adaptacji towarzyszy mnóstwo żalu i płaczu, i ogólnego narzekania. W skrócie – „bo w książce było inaczej!”.

I na nic wyjaśnienia, że obraz i tekst to dwa różne nośniki i nie da się jednego zamienić w drugie i nie stracić danych. To trochę jak z robieniem tłumaczenia. Słowo pisane to język obcy, obraz – rodzimy. W trakcie tłumaczenia zawsze coś się utraci, coś trzeba będzie dodać, gdzieś zabrać, itd. Przykładowo, z niedawno widzianego przeze mnie filmu, rozmowa dwóch facetów. In hiszpański, jeden pyta: Continue reading „Bo w książce było inaczej ;( ;(„

Wiecie co jest najgorsze?

Kiedy szlifuje się swój wielki pomysł, którego szkielet powstał jakieś 10 lat temu i dochodzi się do wniosku, że schemat pogania tam schemat a w całym pomyśle nie ma ni grama oryginalności! I to mnie właśnie spotkało :(

Mój bohater to sierota, która nie zna ani swoich rodziców, ani swojej przeszłości, wychowywany wśród obcych ludzi, którzy przyjęli go do swojej społeczności, a w której czuje się odmieńcem. Do jego drużyny dołącza zmęczony życiem były żołnierz, który spędza czas na piciu i wszystko „mu ciężko”, ale w przybyszu zauważa trochę z siebie z dawnych lat i ten ostatni raz postanawia coś w życiu zrobić (pomóc młodemu odnaleźć prawdę na swój temat). Dodatkowo, dołączyć ma do nich chucherko, ale wybitnie inteligentne, wyśmiewane przez kolegów z klasy. Dzizas, jakie frazesy :D

Plus świat jako typowa dystopia ze złym rządem i dobrymi biedakami.

Aż mi wstyd!

Continue reading Wiecie co jest najgorsze?

Outsider – komunikat specjalny!

Dopadła mnie motywacja do pisania. Jak nie pisałam przez kilka miesięcy, tak teraz nastukałam ze dwa rozdziały w kilka dni. Zaowocowało to tym, że zdecydowałam się przepisać początkowe rozdziały od początku. Po prostu zdałam sobie sprawę, że pisałam to nie tak, jak bym chciała.

W czasie, kiedy tworzyłam pierwsze rozdziały Outsidera czytałam jakaś książkę (nie pamiętam co, miałam wtedy kindla tylko dla siebie to czytałam jak szalona) i za bardzo zainspirowałam się sposobem pisania tamtego autora. Teraz nie czytam nic :D i to, jak zauważyłam, ułatwia mi pisanie po mojemu. Temu też usuwam na razie wszystkie napisane do tej pory rozdziały. Nie to, że ktoś je czytał, no ale :D

Outsider: Czemu tak ciężko jest coś napisać?

Jestem w połowie 5 rozdziału Outsidera i kompletnie się zacięłam. Nawet nie to, że nie mam pomysłu. Mam. Tylko kurde w ogóle nie mogę zmusić się do pisania. A jak już się zbiorę to … czas mi się kończy i musze iść spać. ;/ Wiem wiem, to wszystko to tylko wymysły i usprawiedliwianie samej siebie. Oczywiście, że łatwiej jest rozwalić się na krześle i katować kolejny odcinek ANTM niż zebrać myśli do kupy i przelać je na papier. I wkurza mnie to, że nie mogę nic stworzyć. Najgorsze jest chyba to, że tak bardzo chcę, że aż ni mi nie wychodzi. Kurdę, pisząc i tworząc ten świat mogę w nim być osobą, która wszystko kontroluje. Bo niestety, w rzeczywistości to mało, co udaje mi się kontrolować. Nawet teraz zamiast pisać rozdział, to pisze o tym, że nie dam rady czegokolwiek napisać. Zaraz się tylko wkurzę i odpalę coś do oglądania ;/

No i bez sensu.

Jak to wciąż trwa, czyli kim jest Outsider?

Pewnego dnia, w schowanej przed światem wiosce zjawia się nieoznakowane wojsko i bierze mieszkańców w niewolę. Grupka wojowników, której udało się uniknąć losu swoich współplemieńców, wyrusza w nieznany im świat, poprzysięgając wyrównanie rachunków z najeźdźcą.

Tak w skrócie przedstawia się fabuła Outsidera. Całość powinnam ująć w czterech częściach (tak przynajmniej mam rozplanowane w tym momencie) ale wszystko wyjdzie w praniu.

Continue reading Jak to wciąż trwa, czyli kim jest Outsider?