Archiwa tagu: linkin park

Spoczywaj w pokoju Chesterze!

Wczoraj, 20 lipca 2017 roku, Chester Bennington, wokalista zespołu Linkin Park został znaleziony martwy. Muzyk popełnił samobójstwo po latach walki z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków oraz depresją.

Czytam te słowa, nagłówki i wiadomości od wczoraj i do mnie nie dociera. Jestem numb, i to nawet nie jest przytyk do jednej z piosenek Linkinów. Chciałabym stworzyć jakiś sensowny wpis wspominający Chestera, ale ja wciąż nie bardzo wierzę w to, co się stało. Continue reading Spoczywaj w pokoju Chesterze!

Sierpień 2015 na ekranie

1. Cyrano Agency
Grupa byłych aktorów prowadzi firmę pomagającą znajdować miłość. Za opłata stworzą scenariusz niczym z komedii romantycznej i tak poprowadzą Zycie swojego klienta i jego wybranki, by ci skończyli przed ołtarzem szybciej niż w mgnieniu oka. Aż pewnego razu … Fajny pomysł, film nie nudził, ale też i szału nie robił. Można obejrzeć, ale jak ktoś nie zobaczy to niewiele traci. 7/10

2. Wykolejona
Fabuła jak z typowej komedii romantycznej, tylko z odwróconymi rolami. Tym razem to ona jest niechętna związkom i raczej woli się bawić niż ustawiać z jednym mężczyzną, a on jest romantykiem gotowym na coś poważnego.  Film mocno balansuje na krawędzi między komedią a dramatem. I jak na komedię za mało śmieszy (rozmowa w metrze, PINEAPPLE!, i komentatorzy sportowi), a jak na dramat nie jest specjalnie poruszające. Plus końcówka WTF?  Amy Schumer może i ma talent do pisania, ale nie do aktorzenia. 5/10

Continue reading Sierpień 2015 na ekranie

Guilty Pleasure: Linkin Park

Wszystko zaczęło się przez Dragon Ball’a, a dokładnie przez kompilacje o tematyce dragon ballowej. Wtedy to moim uszom dane było usłyszeć wielkiego hiciora One Step Closer. Wideo jest dość legendarne i znane wśród wtajemniczonych. Niestety jest również starsze niż internet, i ciężko je odnaleźć. Jeszcze kilka lat temu było na youtubie, teraz niestety nie ma :(. Podobnie, jak kilku innych klasycznych dragon ballowych kompilek. Ale zostając przy Linkin Park. Za One Step Closer poszła reszta hitów. Crawling, Points of Authority, Papercut czy In The End. Później oczywiście kolejna płyta, pełna następnych typowych im brzmień, czyli Meteora. I po niej jakoś zniknęli. Wtedy człowiek zrozumiał, że ta ich muzyka to wcale taka odkrywcza nie jest, i czemu starsi się z nich nabijają :D

Obecnie, jeśli ich słucham to raczej wracam do tamtych hitów, sprzed lat. Tylko kilka nowych piosenek mnie kupiło. Tak więc, z łezką w oku wspominamy: