Archiwa tagu: mun

Naissant roz 22. Naissant

Naissant[1]

Pierwszy raz poczuł to, kiedy wpuścił Marcelę do własnego rozumu, by mogła pokazać mu swoje grzeszne życie. Wtedy, na brzegu rzeki, zagłębiając się w meandry umysłu dziewiętnastowiecznej akuszerki przejął jej świadomość zupełnie wypierając swoją. Czuł jej wewnętrzne rozchwianie. Najbardziej jednak uderzyły go jej uczucia, kiedy szalała po swojej celi, na kilka godzin przed śmiercią. Być może temu, że sam nigdy nie doznał czegoś takiego. Jemu znane było jedynie uczucie obumierania psychicznego. Chciał coś czuć; chciał być zły na siebie lub innych, zamiast tego wypełniała go pogarda; chciał czuć się winny, mieć wyrzuty sumienia. Cokolwiek – on jednak nie czuł nic poza odrazą. I wtedy uderzyły go jej przeżycia. Continue reading Naissant roz 22. Naissant

Naissant roz 20. Legenda Gwiazdy Porannej

„Jak to myśliwym, jakim myśliwym? Że co?! O czym ty bredzisz?! Kim ty w ogóle jesteś?!”

„Zabiłeś Orkusa, czyż nie?” – głos człowieczka był spokojny.

„Nie wiem. Może żyje!” – rzucił Mun patrząc prosząco na Gotusa, ale ten pokiwał przecząco głową.

„Zgodnie z tradycją przejmujesz jego obowiązki i przywileje. Od tej chwili stajesz się demonem śmierci. Twoim zadaniem jest karać i dręczyć kłamców, zdrajców i morderców. Od teraz piekło ma być utożsamiane z twoim imieniem a tym sam masz być największym koszmarem każdego z grzeszników, którzy to właśnie przed tobą odpowiadają za swoje występki.” – człowieczek mówił praktycznie nie zatrzymując się, by nabierać powietrza. – „Każdy grzesznik musi dobrowolnie oddać się w twoje ręce, jeśli przyłapiesz go na gorącym uczynku. Od teraz betiony należą do ciebie i Continue reading Naissant roz 20. Legenda Gwiazdy Porannej

Naissant roz 19. Decyzje

„Nie odzywaj się.” – cicho powiedział Gotus. – „Ja z nim pogadam.”

Mun spojrzał na niego zdziwiony.

„O czym chcesz z nim gadać?” – spytał szeptem.

„Przekonasz się.”

„Wiesz, kto to jest?! Wiesz, co to za stwory?!” – dopytywał.

„Lepiej niż ty.” – zakpił Gotus. Po chwili ciszy, odezwał się znowu.

„Jeśli obaj teraz zginiemy z ręki Orkusa to, kto uratuje Neith? Razem nie mamy szans wyjść cało z tej sytuacji.” Continue reading Naissant roz 19. Decyzje

Naissant roz 18. Gniew

Gotus stał z założonymi rękami i przyglądał się siedzącemu w oddali chudemu mężczyźnie. Wiedział, że jego ofiara nie ma pojęcia o tym, że jest obserwowana. Teraz musiał tylko obmyślić jakiś sprytny plan zbliżenia się do Heroxa, tak, by ten nie zorientował się zbyt szybko. Znajdował się dużym placu i zaatakowany bezpośrednio miałby sporo miejsca, i czasu, by uciec.

Mężczyzna pamiętał, jak jego wspólnik, Rayos, zranił Heroxa w nogę, więc chudzielec powinien mieć problemy z szybkim poruszaniem się. Jednak, tuż po zabiciu Siryi hasał jak sarenka.

„Coś tu nie pasuje …”

Gotus żałował, że nie ma z nim Rayosa. Zamiast niego musi radzić sobie z Munem, który w sprawach takich jak ta, działał ewidentnie bez myślenia. Continue reading Naissant roz 18. Gniew

Naissant roz 16. Poszukiwania

Katos wstał ze schodów i otrzepał spodnie. Zrobił kilka korków do przodu. Widząc to, Rayos oderwał się od drzwi, o które się opierał i już był gotowy ruszyć za chłopakiem kiedy usłyszał:

„Idziesz ze mną?”

„Dokąd?” – spytał.

Katos odwrócił się i popatrzył na niego. Uśmiechnął się lekko.

„Poznać ten pieprzony sekret nieśmiertelności.”

Rayos zszedł na dół i stanął obok niego. Przez chwilę uważnie przyglądał się chłopakowi.

„Masz jakiś plan?” – spytał.

„Być może.” – rzucił tajemniczo Katos.

Rayos nie odezwał się. Wciąż nie odrywał wzroku od Continue reading Naissant roz 16. Poszukiwania

Naissant roz 14. Karmazynowy flaming

Serce zabiło mu szybciej, kiedy znalazł to, czego szukał. Widział go kilka lat wcześniej – od tego czasu chłopak nic się zmienił. Na twarzy był wciąż taki sam: chłopczykowata uroda, błysk w oku i niepokorny uśmiech. Stał przy barze, oparty łokciami o blat przyglądał się tańczącej na podwyższeniu kobiecie.

Mun poczuł jak skacze mu ciśnienie. Oto był on – Chenti. Człowiek, którego szukał. Którego kiedyś, nieostrożnie, podziwiał, a którego żywot dziś planował skończyć. Wiedział jednak, że jeśli popełni choć jeden drobny błąd, to on pierwszy będzie gryzł ziemię. Z tym chłopakiem nie ma żartów; on się niczego nie boi, Continue reading Naissant roz 14. Karmazynowy flaming

Naissant roz 13. Spotkania

Młody chłopak biegł szerokim, pustym korytarzem. Jego bose stopy rytmicznie uderzały o winylową posadzkę, a głośny oddech odbijał się od śnieżnobiałych ścian. Dobiegł do schodów prowadzących na niższy poziom. Odwrócił się za siebie. Był wyraźnie przestraszony. Coś go goniło. Lub ktoś. Nie wiedział. Złapał za poręcz i zbiegł po stopniach.

Korytarz wyglądał zupełnie tak samo, jak ten, który przed chwilą opuścił. Chłopak wciąż biegł. Prosto przed siebie. Jeden zakręt, drugi. Podbiegł do okna i spróbował je otworzyć. Po kilku nieudanych próbach podniósł głowę i spróbował wyjrzeć na zewnątrz budynku. Jedyne, co zobaczył to czarna mgła. Kłębiła się za oknem, Continue reading Naissant roz 13. Spotkania

Naissant roz 9. Jak zdobyć przyjaciół?

„Dobra. Powiem to ja, bo pewnie żaden z tych baranów tego nie zrobi – pojebało cię!” – Sirya wstała energicznie z krzesła. – „Odjęło rozum, kompletnie.” – zrezygnowana kiwała głową. Była wysoką i szczupłą dziewczyną o włosach aż do pasa. Dziś nosiła je w nisko upiętym kucyku. Miała na sobie lnianą koszulkę i zwykłe dżinsy, których nogawki były włożone w długie do kolan buty.

„A masz lepszy plan?”

„Tak! Zostawić go w spokoju! Jest nieśmiertelny – nie zmienisz tego choćbyś nie wiem jak bardzo chciał!”

„Nie.” – teraz Mun kiwał przecząco głową. – Continue reading Naissant roz 9. Jak zdobyć przyjaciół?

Naissant roz 7. Pieśń Aniołów

Kiedyś, w tym budynku musiało być pełno mieszkań. Teraz były to tylko puste wnęki. Pomieszczeniu, w którym się znajdowali, dodatkowo brakowało jednej ze ścian, toteż mieli dobry widok na całe miasto i wszystko, co, działo się pod nimi.

Z dołu dochodziły krzyki klientów baru, który opuścili jakiś czas temu. Co raz słychać było dźwięk tłuczonych butelek i donośne śpiewy. Wszystko jednak ginęło, rozproszone po betonowej dżungli, która rozpościerała się w dal, sięgając horyzontu. Wielkie, potężne wieżowce i ziejąca z ich okien ciemność.

Katos siedział oparty o ścianę przyglądając się tym budynkom. Mógłby dać sobie uciąć głowę, że gdzieś, kiedyś już, widział takie okna Continue reading Naissant roz 7. Pieśń Aniołów