Archiwa tagu: neith

Naissant roz 17. Owca w wilczej skórze

Neith wyprostowała się na twardej ławie i przestała płakać. Usłyszała skrzypnięcie, jakby ktoś otwierał duże i ciężkie drzwi. Za chwilę zamknęły się z cichym trzaskiem. Powolne, uderzenia w posadzkę oznaczały, że ktoś się do niej zbliżał. Nie miała pojęcia kim może być owy przybysz. Być może był to ten chudy człowieczek, który ją porwał? Słuchając zauważyła jednak, że ta osoba chodzi w inny sposób. Tamten stawiał krótkie, szybkie kroki, jakby był w ciągłym pośpiechu. Ten chód był flegmatyczny, równomierny, wręcz majestatyczny.

„Kto to może być? Może ktoś mnie znalazł? Uwolni mnie! A jeśli nie? Jeśli to ktoś, kto chce mnie zabić? Ale przecież kto chciałby to zrobić? Niby czemu?! Kim ja tu jestem, żeby mnie porywać i zabijać?” – po jej głowie krążyło pełno tego typu myśli.

Poczuła jak ława, na której siedziała lekko ugina się. Najwyraźniej Continue reading Naissant roz 17. Owca w wilczej skórze

Naissant roz 16. Poszukiwania

Katos wstał ze schodów i otrzepał spodnie. Zrobił kilka korków do przodu. Widząc to, Rayos oderwał się od drzwi, o które się opierał i już był gotowy ruszyć za chłopakiem kiedy usłyszał:

„Idziesz ze mną?”

„Dokąd?” – spytał.

Katos odwrócił się i popatrzył na niego. Uśmiechnął się lekko.

„Poznać ten pieprzony sekret nieśmiertelności.”

Rayos zszedł na dół i stanął obok niego. Przez chwilę uważnie przyglądał się chłopakowi.

„Masz jakiś plan?” – spytał.

„Być może.” – rzucił tajemniczo Katos.

Rayos nie odezwał się. Wciąż nie odrywał wzroku od Continue reading Naissant roz 16. Poszukiwania

Naissant roz 15. W pojedynkę

Gael stał w niedużym sosnowym lesie. Głowę opierał o gruby konar i spokojnie palił papierosa wsłuchując się w szum wiatru targającego czubki drzew. Miał zamknięte oczy. Oddychał powoli, co raz wpuszczając do płuc kolejną dawkę gryzącego dymu. Pod jego nogami rozciągało się ubogie runo leśne złożone głównie z wrzosów i borówek. Miejscami krzewinki i pnącza zdobiły niewielkie dzwonkowate kwiaty. Resztę krajobrazu obficie dopełniała bladozielona trawa. Zza drzew, w dolinie za lasem, dało się dojrzeć mały, murowany budynek o strzelistej wieży i brązowym dachu. Za każdym razem, kiedy Continue reading Naissant roz 15. W pojedynkę

Naissant roz 13. Spotkania

Młody chłopak biegł szerokim, pustym korytarzem. Jego bose stopy rytmicznie uderzały o winylową posadzkę, a głośny oddech odbijał się od śnieżnobiałych ścian. Dobiegł do schodów prowadzących na niższy poziom. Odwrócił się za siebie. Był wyraźnie przestraszony. Coś go goniło. Lub ktoś. Nie wiedział. Złapał za poręcz i zbiegł po stopniach.

Korytarz wyglądał zupełnie tak samo, jak ten, który przed chwilą opuścił. Chłopak wciąż biegł. Prosto przed siebie. Jeden zakręt, drugi. Podbiegł do okna i spróbował je otworzyć. Po kilku nieudanych próbach podniósł głowę i spróbował wyjrzeć na zewnątrz budynku. Jedyne, co zobaczył to czarna mgła. Kłębiła się za oknem, Continue reading Naissant roz 13. Spotkania

Naissant roz 7. Pieśń Aniołów

Kiedyś, w tym budynku musiało być pełno mieszkań. Teraz były to tylko puste wnęki. Pomieszczeniu, w którym się znajdowali, dodatkowo brakowało jednej ze ścian, toteż mieli dobry widok na całe miasto i wszystko, co, działo się pod nimi.

Z dołu dochodziły krzyki klientów baru, który opuścili jakiś czas temu. Co raz słychać było dźwięk tłuczonych butelek i donośne śpiewy. Wszystko jednak ginęło, rozproszone po betonowej dżungli, która rozpościerała się w dal, sięgając horyzontu. Wielkie, potężne wieżowce i ziejąca z ich okien ciemność.

Katos siedział oparty o ścianę przyglądając się tym budynkom. Mógłby dać sobie uciąć głowę, że gdzieś, kiedyś już, widział takie okna Continue reading Naissant roz 7. Pieśń Aniołów

Naissant roz 6. Opiekunka

Katos odszedł kilka kroków i delikatnie się odwrócił. Wydawało się, że Gael za nim nie idzie. Odetchnął z ulgą. Nie miał ochoty na oglądanie tego człowieka. Przynajmniej na razie. W jego głowie kłębiły się pytania, na które chciał poznać odpowiedzi, dlatego uznał, że uda się do budynku, w którym było dużo ludzi. Być może tam znajdą się jacyś, bardziej rozmowni. Tacy, którzy będą w stanie udzielić mu jakichkolwiek informacji. Widząc leżące na ziemi butelki po alkoholu pomyślał, że nawet, jeśli nie dowie się za dużo to przynajmniej się napije.

Kiedy zbliżał się do oświetlonego wieżowca z radością zauważył, że ludzie, których mijał zupełnie nie zwracali na niego uwagi. Nikt dziwnie nie Continue reading Naissant roz 6. Opiekunka