Archiwa tagu: orkus

Naissant roz 20. Legenda Gwiazdy Porannej

„Jak to myśliwym, jakim myśliwym? Że co?! O czym ty bredzisz?! Kim ty w ogóle jesteś?!”

„Zabiłeś Orkusa, czyż nie?” – głos człowieczka był spokojny.

„Nie wiem. Może żyje!” – rzucił Mun patrząc prosząco na Gotusa, ale ten pokiwał przecząco głową.

„Zgodnie z tradycją przejmujesz jego obowiązki i przywileje. Od tej chwili stajesz się demonem śmierci. Twoim zadaniem jest karać i dręczyć kłamców, zdrajców i morderców. Od teraz piekło ma być utożsamiane z twoim imieniem a tym sam masz być największym koszmarem każdego z grzeszników, którzy to właśnie przed tobą odpowiadają za swoje występki.” – człowieczek mówił praktycznie nie zatrzymując się, by nabierać powietrza. – „Każdy grzesznik musi dobrowolnie oddać się w twoje ręce, jeśli przyłapiesz go na gorącym uczynku. Od teraz betiony należą do ciebie i Continue reading Naissant roz 20. Legenda Gwiazdy Porannej

Naissant roz 19. Decyzje

„Nie odzywaj się.” – cicho powiedział Gotus. – „Ja z nim pogadam.”

Mun spojrzał na niego zdziwiony.

„O czym chcesz z nim gadać?” – spytał szeptem.

„Przekonasz się.”

„Wiesz, kto to jest?! Wiesz, co to za stwory?!” – dopytywał.

„Lepiej niż ty.” – zakpił Gotus. Po chwili ciszy, odezwał się znowu.

„Jeśli obaj teraz zginiemy z ręki Orkusa to, kto uratuje Neith? Razem nie mamy szans wyjść cało z tej sytuacji.” Continue reading Naissant roz 19. Decyzje

Naissant roz 15. W pojedynkę

Gael stał w niedużym sosnowym lesie. Głowę opierał o gruby konar i spokojnie palił papierosa wsłuchując się w szum wiatru targającego czubki drzew. Miał zamknięte oczy. Oddychał powoli, co raz wpuszczając do płuc kolejną dawkę gryzącego dymu. Pod jego nogami rozciągało się ubogie runo leśne złożone głównie z wrzosów i borówek. Miejscami krzewinki i pnącza zdobiły niewielkie dzwonkowate kwiaty. Resztę krajobrazu obficie dopełniała bladozielona trawa. Zza drzew, w dolinie za lasem, dało się dojrzeć mały, murowany budynek o strzelistej wieży i brązowym dachu. Za każdym razem, kiedy Continue reading Naissant roz 15. W pojedynkę

Naissant roz 5. Myśliwy i zwierzyna

Ten las to było przedziwne miejsce. Od momentu, kiedy do niego weszli otoczył ich kompletny chłód. Przed chwilą stali jeszcze w cieple zachodzącego słońca, teraz próżno było szukać jakiegokolwiek źródła, przy którym można byłoby się ogrzać. Tak samo drzewa. Z zewnątrz już wydawały się wysokie, ale nie było ich zbyt dużo. Teraz, będąc w środku i rozglądając się na boki można było dostrzec jedynie mrok ginący w plątaninie konarów, rozciągający się na prawo i na lewo od ścieżki, na której stali. Jednak Katos nie miał czasu, by zwrócić na to wszystko uwagę, gdyż w jego uszach wciąż dźwięczały słowa Gaela.

„Jak to muszę się obawiać?” – powiedział sam do siebie. – „Gael, czekaj!” – krzyknął i Continue reading Naissant roz 5. Myśliwy i zwierzyna