Archiwa tagu: oye

Guilty Pleasure: Oye el boom, David Bisbal

Lato, plaża, słońce. Wyżelowany Latynos wywija biodrami, dookoła niego tańczą półnagie kobiety. Śpiewa (bądź udaje) coś w języku Cervantesa. Nie mamy pojęcia co, ale tak długo jak słyszymy amor, corazón, playa, amigo, <wstaw swój ulubiony hiszpański wyraz> (puta Barca), a całość przywodzi na myśl dobrą zabawę, to czego więcej można oczekiwać od wakacyjnego utworu?

Tę piosenkę sprzedał mi mój brat. Jest to tak wybitnie stereotypowo-latynosko-wakacyjno-kiczowata produkcja, że sami Hiszpanie traktują ją (i jej podobne) tak, jak my traktujemy disco polo. Znudzę się Oye el boom (tłum. słyszę bum) pewnie tak samo szybko, jak się nią zajarałam (Damn you, Kuba!) i zapomnę o Bisbalu i jego złocistych lokach. Nie mniej teraz, kiedy słońce żyć nam nie daje I give you … David Bisbal i Oye el boom.

Wyłączmy dobry gust muzyczny i dajmy się porwać plaży i wakacjom. I tańczmy! Tańczmy póki słyszymy bum naszego serca!

¡Olé!